Od Iwonki :
"Córki swoich matek" to trzecie część losów Joanny Góreckiej, glównej bohaterki powieści.
Być może gdybym czytała poprzednie tomy jakoś łatwiej przebrnęłabym przez tą część.
Przyznaję bez bicia, że nie przepadam za sagami rodzinnymi oraz opowieściami z historią w tle.W "Córkach swoich matek" zajdziemy nie tylko dalesze losy Asi oraz jej najliższych ale także całą historię rodzinną od wielu pokoleń do teraz.Dobrze, że autorka pisząc książke wpadła na pomysł narysowania drzewa genealogicznego, w innym przypadku zagubienie wątków gwarantowane.
Sama bohaterka lekko mnie drażniła swoja postawą życiową.Asia wkrótce ma wychodzić za Kemala.Zdaje sobie sprawę że w jego życiu jest jeszcze inna kobieta z którą nie do końca ma czysty układ. Pomimo to godzi się na związek z Kemalem. Trudno się dziwić że nie upływa wiele czasu aż ta naiwność bokiem wyjdzie naszej bohaterce.Nic sobie nadal z tego nie robi i dalej brnie w związek.Och.... u mnie coś takiego by nie przeszło.Wóz albo przewóz. Irytująca postawa kobiety, która przecież wiele w życiu przeszła. Zdradzona przez pierwszego męża powinna wysnuć chyba jakieś wnioski a tu klops....
Do tego dochodzą problemy z dorastającą córką.
Ta część książki była przeze mnie czytana najchętniej ,bo losy prababek Asi chętnie odpuściłabym zupełnie.
Jakoś nie lubię czytać o dziejach sprzed kilkuset lat. Wolę zdecydowanie współczesną formę :-)
Moja ocena -3/6
piątek, 9 maja 2014
wtorek, 6 maja 2014
Natasza Socha "Macocha"
Z pakietu od Iwonki na pierwszy ogień poszła:
Na tą książkę miałam ochotę, nie ukrywam.Coś chyba intuicyjnie czułam że nie zmarnuję przy niej czasu.
Nie spotkałam się jeszcze z twórczością pani Sochy więc z wielkim zaciekawieniem sięgnęłam po tą lekturę.
Co zyskałam podczas czytania? Mnóstwo śmiechu, wspaniały humor a także uczucie jakbym bohaterkę znała od lat.
Roma, bo to właśnie o niej mowa, to trzydziestoletnia kobieta, młoda mężatka pewnego weterynarza.Wszystko układało by sie po jej mysli gdyby pewnego dnia w progu ich mieszkania nie stanęła 14- letnia Kasia.Owa młoda dziewczyna to córka Brunona z pierwszego małżeństwa.Dla Romy jest to więc pasierbica.a jak to bywa w układzie macocha-pasierbica... no, cóż...łatwo nie jest.Zwłaszcza na początku.Dobrze, że chociaż jest humorystycznie :-) Roma nie ukrywa swojej niechęci do Kasi i najchętniej " wysłałaby ją w kosmos". Dziewczyny muszą w końcu pójść na jakiś kompromis bo Kasia nie zamierza szybko wrócić do matki. Roma liczyła na spokojne, sielankowe życie a została "przyszywaną" mamą dorastającej panny.Podobny problem czytałam w książce o identycznym tytule tyle że autorstwa Jadwigi Czajkowskiej. Pani Natasza Socha o tyle wygrała bitwę na "Macochowe" ksiązki że napisała ja w formie uroczego pamiętnika Romy.
Przyznam, że to była druga w moim życiu książka przy której ciągle się śmiałam.Budziłam tym śmiechem mojego męża po czym czytałam mu co śmieszniejsze cytaty.Moim cichym marzeniem jest by polskie autorki, tak jak pani Socha, potrafiły pisać więcej książek które sprawiają czytelnikowi tyle radości.
Aż żal mi będzie Iwonce "Macochę" odesłać.
Dziękuję za możliwość jej przeczytania :-)
Moja ocena 6/6
Na tą książkę miałam ochotę, nie ukrywam.Coś chyba intuicyjnie czułam że nie zmarnuję przy niej czasu.
Nie spotkałam się jeszcze z twórczością pani Sochy więc z wielkim zaciekawieniem sięgnęłam po tą lekturę.
Co zyskałam podczas czytania? Mnóstwo śmiechu, wspaniały humor a także uczucie jakbym bohaterkę znała od lat.
Roma, bo to właśnie o niej mowa, to trzydziestoletnia kobieta, młoda mężatka pewnego weterynarza.Wszystko układało by sie po jej mysli gdyby pewnego dnia w progu ich mieszkania nie stanęła 14- letnia Kasia.Owa młoda dziewczyna to córka Brunona z pierwszego małżeństwa.Dla Romy jest to więc pasierbica.a jak to bywa w układzie macocha-pasierbica... no, cóż...łatwo nie jest.Zwłaszcza na początku.Dobrze, że chociaż jest humorystycznie :-) Roma nie ukrywa swojej niechęci do Kasi i najchętniej " wysłałaby ją w kosmos". Dziewczyny muszą w końcu pójść na jakiś kompromis bo Kasia nie zamierza szybko wrócić do matki. Roma liczyła na spokojne, sielankowe życie a została "przyszywaną" mamą dorastającej panny.Podobny problem czytałam w książce o identycznym tytule tyle że autorstwa Jadwigi Czajkowskiej. Pani Natasza Socha o tyle wygrała bitwę na "Macochowe" ksiązki że napisała ja w formie uroczego pamiętnika Romy.
Przyznam, że to była druga w moim życiu książka przy której ciągle się śmiałam.Budziłam tym śmiechem mojego męża po czym czytałam mu co śmieszniejsze cytaty.Moim cichym marzeniem jest by polskie autorki, tak jak pani Socha, potrafiły pisać więcej książek które sprawiają czytelnikowi tyle radości.
Aż żal mi będzie Iwonce "Macochę" odesłać.
Dziękuję za możliwość jej przeczytania :-)
Moja ocena 6/6
niedziela, 4 maja 2014
Drugi pakiet od Iwonki i kilka słów o blogu...
Jestem tu od wczoraj...Od jakiegoś czasu denerwowało mnie że mój poprzedni blog ma tak mało funkcji.
Od zawsze podobały mi się zapiski innych recenzentów właśnie na Bloggerze, ale niestety nie umiałam sobie tu założyc bloga.
Wystarczyło ociupinkę poszperać w Internecie i już mam swojego bloga.Chyba tu zostanę na dłużej :-)
Muszę pomalutku przenieść swoje notki z poprzedniego bloga i będzie git :-)
Przyznam, że trochę szkoda mi wszystkich komentarzy które miałam przy każdej notce ale cóż...Coś za coś...
Mam nadzieję że się nie zawiodę pisząc w tym miejscu.
A teraz zaległy stosik od Iwonki:
Od zawsze podobały mi się zapiski innych recenzentów właśnie na Bloggerze, ale niestety nie umiałam sobie tu założyc bloga.
Wystarczyło ociupinkę poszperać w Internecie i już mam swojego bloga.Chyba tu zostanę na dłużej :-)
Muszę pomalutku przenieść swoje notki z poprzedniego bloga i będzie git :-)
Przyznam, że trochę szkoda mi wszystkich komentarzy które miałam przy każdej notce ale cóż...Coś za coś...
Mam nadzieję że się nie zawiodę pisząc w tym miejscu.
A teraz zaległy stosik od Iwonki:
3 świetne tytuły które chciałam przeczytać.
Nie mogłam się oprzec pokusie i "Macochę" mam już opanowaną.Recenzja na dniach.
Dziękuję Iwonka!
wtorek, 29 kwietnia 2014
J.T. Ellison "Umarli nie kłamią"
2014-04-29
Egzemplarz recenzyjny od wydawnictwa Mira Harlequin, dziekuję!

Ciekawy opis oraz tajemnicza okładka książki sprawiły że to właśnie ją wybrałam do receznji na marzec 2014. nie zawiodłam się, ale mam kilka uwag co do książki.
Na pewno nie można jej zarzucić że jest przewidywalna i nudna, bo nie jest. Specyficzne szkockie krajobrazy i opisy zamku sprawiają że powieść J.T. Ellison jest bardzo klimatyczna. Ma swój urok i na pewno znajdzie się wielu ulubieńców takich mrocznych zagadek.
Głowna bohaterka powieści to Taylor Jackson, detektyw wydziału zabójstw która regeneruje siły i utracony głos po postrzale. Lekarze obiecują że gdy tylko odetnie się od otaczających ją wspomnien wszystko wróci do normy .Kiedy nadarza się okazja Taylor przyjmuje propozyjcę wyjazdu do szkockiego zamku. Właścicielem posiadłości jest dawny przyjaciel Taylor, Memphis. Pani detektyw skuszona obietnicą spokoju i ciszy godzi się na wyjazd. W tym czasie Mamphisa ma nie być w okolicy, wyjeżdża do Londynu aby zapewnić Taylor chwile intymności. Podczas samotnych dni w zamku Taylor nartafia na dziwne domumenty Mamphisa które mogą świadczyć o tym iż zamordował swoją żonę. Pierwotna wersja jest taka że kobieta popełniła samobójstwo. Jest jenak coraz więcej niedomówień a na dodatek w zamku zaczynają dziać się dziwne rzeczy, Taylor zostaje prześladowana przez duchy i wydaje się że traci kontrole nad sobą. Czy uda jej się rozwikłać zagadkę śmierci żony Memphisa? Czy sama wyjdzie cało w pobytu w szkockim zamku?
Po odpowiedzi odsyłam do książki.
Mnie osobiście powieść przypadła do gustu ale jak wspominałam na początku ma ma minus. Szkoda że akcja na dobre rozkręca się dopiero grubo za połową. Długo autorka karze czekać na rozwój wydarzeń.
Zdziwiłam się także czytając w internecie info że jest to 7 część przygód o pani detektyw Taylor.
Szkoda że wydawnictwo nie wydało poprzednich części, bo książki wydają się obiecujące. A ja chętnie bym przeczytała poprzednie tomy.
Moja ocena +4/6
Egzemplarz recenzyjny od wydawnictwa Mira Harlequin, dziekuję!
Ciekawy opis oraz tajemnicza okładka książki sprawiły że to właśnie ją wybrałam do receznji na marzec 2014. nie zawiodłam się, ale mam kilka uwag co do książki.
Na pewno nie można jej zarzucić że jest przewidywalna i nudna, bo nie jest. Specyficzne szkockie krajobrazy i opisy zamku sprawiają że powieść J.T. Ellison jest bardzo klimatyczna. Ma swój urok i na pewno znajdzie się wielu ulubieńców takich mrocznych zagadek.
Głowna bohaterka powieści to Taylor Jackson, detektyw wydziału zabójstw która regeneruje siły i utracony głos po postrzale. Lekarze obiecują że gdy tylko odetnie się od otaczających ją wspomnien wszystko wróci do normy .Kiedy nadarza się okazja Taylor przyjmuje propozyjcę wyjazdu do szkockiego zamku. Właścicielem posiadłości jest dawny przyjaciel Taylor, Memphis. Pani detektyw skuszona obietnicą spokoju i ciszy godzi się na wyjazd. W tym czasie Mamphisa ma nie być w okolicy, wyjeżdża do Londynu aby zapewnić Taylor chwile intymności. Podczas samotnych dni w zamku Taylor nartafia na dziwne domumenty Mamphisa które mogą świadczyć o tym iż zamordował swoją żonę. Pierwotna wersja jest taka że kobieta popełniła samobójstwo. Jest jenak coraz więcej niedomówień a na dodatek w zamku zaczynają dziać się dziwne rzeczy, Taylor zostaje prześladowana przez duchy i wydaje się że traci kontrole nad sobą. Czy uda jej się rozwikłać zagadkę śmierci żony Memphisa? Czy sama wyjdzie cało w pobytu w szkockim zamku?
Po odpowiedzi odsyłam do książki.
Mnie osobiście powieść przypadła do gustu ale jak wspominałam na początku ma ma minus. Szkoda że akcja na dobre rozkręca się dopiero grubo za połową. Długo autorka karze czekać na rozwój wydarzeń.
Zdziwiłam się także czytając w internecie info że jest to 7 część przygód o pani detektyw Taylor.
Szkoda że wydawnictwo nie wydało poprzednich części, bo książki wydają się obiecujące. A ja chętnie bym przeczytała poprzednie tomy.
Moja ocena +4/6
piątek, 25 kwietnia 2014
Książki upolowane z gazet
Jakiś
czas temu, przez zupełny przypadek doczytałam w gazecie że co 2
tygodnie z czasopismem"Pani Domu" będą dodawane powieśc z wydawnictwa
Prószyński.
Co 2 tygodnie miały być inne ksiażki do wyboru, w opisanej ofercie książek miało byc sporo i duzy wybór.Niestety...jak to w zyciu bywa książki były wręcz nieosiągalne.
Domyslam się, że popyt na powieści był spory ze względu na bardzo atrakcyjna cenę 8,99 zł za pełnowartościowy egzemplarz.
Do sieci typu Kolporter "Pani Domu" wcale nie przychodziła z dodatkiem.Na szczęście zalazłam 2 stare kioski Ruchu gdzie przesympatyczne panie obiecały mi odkładac nowe numery gazety z dodatkiem.
Tym sposobem zdobyłam 6 książek. Co prawda "Kruche szczęście" czytałam ale zawsze można sprzedac bądz wymienić się.

Niestety już teraz książek z Prószyńskiego nie ma...a szkoda. Co 2 tygodnie sledzę jakie ksiazki maja być w "Pani domu" ale narazie nie ma nic dla mnie interesującego.
Co 2 tygodnie miały być inne ksiażki do wyboru, w opisanej ofercie książek miało byc sporo i duzy wybór.Niestety...jak to w zyciu bywa książki były wręcz nieosiągalne.
Domyslam się, że popyt na powieści był spory ze względu na bardzo atrakcyjna cenę 8,99 zł za pełnowartościowy egzemplarz.
Do sieci typu Kolporter "Pani Domu" wcale nie przychodziła z dodatkiem.Na szczęście zalazłam 2 stare kioski Ruchu gdzie przesympatyczne panie obiecały mi odkładac nowe numery gazety z dodatkiem.
Tym sposobem zdobyłam 6 książek. Co prawda "Kruche szczęście" czytałam ale zawsze można sprzedac bądz wymienić się.
Niestety już teraz książek z Prószyńskiego nie ma...a szkoda. Co 2 tygodnie sledzę jakie ksiazki maja być w "Pani domu" ale narazie nie ma nic dla mnie interesującego.
wtorek, 22 kwietnia 2014
Diane Chamberlain "W słusznej sprawie"
To już moja czwarta bardzo dobra powieść pani Diane Chamberlain. Każda na swój sposób zachwyca, zaskakuje czytelnika i porusza jego uczucia. Każda jest o innym problemie ale tak samo trudnym czy ważnym dla bohaterów, a może i czytelnika?
Jeszcze nie dawno uważałam Jodi Picoult za mistrzynię skomplikowanych powieści dla kobiet. Była dla mnie idolką psychologicznych schematów i trudnych rozwiazań a także zaskakujących zakończeń. Śmiem twierdzić że pani Diane jest jej ogromną konkurencją, bo zdarzyło mi się nudzić przy ksiażce Picoult („Zagubiona przeszłość” oraz „Czarownice Z Salem Falls”) a jej konkurentce jeszcze się to nie przytrafiło. Cieszyć się mogę tylko z faktu, że kolejna ulubiona autorka „rozrasta” mi się na pólkach.
W najnowszej powieść Chamberlain „W słusznej sprawie” bohaterki są dwie – Ivy oraz Jane. Jane to świeża pracownica opieki społecznej.Dziewczyna nie boi się wyzwań i skrupulatnie przykąłda się do swoich nowych obowiazków, z czego nie jest zadowolony jej mąż.
Ivy to młodziutka piętnastoletnia dziewczyna z bardzo biednej rodziny, mieszka ze swoją babką, siostrą i jej synkiem którego nazywają Dzidziusiem (urocze, prawda?).Kobiet żyją w skrajnej nędzy, brakuje im jedzenia, podstawowych środków czytosci oraz ubrań. Na małe „co nie co” mogą liczyć z tzw. darów opieki społecznej. Na domiar zlego siostra Ivy, Mary Ella, ma zaburzenia psychiczne i zupełnie nie radzi sobie w opiece nad Dzidziusiem. Przez poprzednią opiekunkę z OP została w nieświadomy dla niej sposób poddana operacji wysterylizowania. Wladze rządowe uznały za konieczność pozbawiania kobiet do nardzin w przypadkach gdy miały zaburzenia psychiczne, epilepsję lub gdy zwyczajnie dobro dziecka było zagrożone. Mary Ellę nawet nikt nie zapytała o zdanie oraz nie poinformował jej że nigdy nie urodzi już kolejnego dziecka. Strasznie trudne to do wyobrażenia...co z tego, ze chora, że biedna. Czy nie miała prawa chociaż wiedzieć o tak intymnym zabiegu znacznie ingerującym w jej dalsze życie?Jakie skutki przyniesie powiedzenie Mary Elli prawdę?
To samo czeka Ivy, ona ma powtórzyc los siostry. Chociaż dziewczyna znacznie przekracza IQ Mary Ellę to jej problemem jest padaczka i nędza w jakiej żyje. To sprawia że rusza kolejny proces za który odpowiedzialna jest Jane. To ona jako opiekunka społeczna dziewczyny ma przygotować wniosek do sterylizacji. To ona, pomimo dręczących wyrzutów sumienia ma się nie złamać i wypełnić swoje obowiązki służbowe. Cóż...kiedy serce czuje co innego, co zrobić? W Jane krew się burzy na sama myśl jaką krzywdę zrobi Ivy. Wie, że nie może pozwolić sobie na chwilę słabości a jednocześnie nie chce zostawić podopiecznej samej sobie. Jane i Ivy - chociaż zupełnie różne kobiety to połączyło je pragnienie sprawiedliwości. Obie chcą tego samego, dobrej i godnej przyszłości. Takiej na jaką zasługuje każdy człowiek. Nie ważne czy bogaty czy biedny, czarny czy biały, inteligentny czy prosty...
Piękna książka. Mądra, życiowa, zaskakująca. Az zal że to już po wszystkim...już ją przeczytałam :-(
Moja ocena 6/6
niedziela, 20 kwietnia 2014
Kevin i Alex Malarkey "Chłopiec, ktory wrócił z Nieba"
Ksiązka z biblioteki:

Kiedy zobaczyłam tytuł i przeczytałam krótki opis na końcu książki wiedziałam że właśnie tą powieść muszę przygarnąć z biblioteki i koniecznie przeczytać zanim oddam z powrotem.
O tym wypadku pisały wszelkie media...telewizja, prasa, internet. Wszyscy interesowali się chłopcem który „Wrócił z nieba”. Aby przybliżyć nam, zwykłym ludziom to zdarzenie Kevin Malarkey wraz z synem postanowili spisać swoje wspomnienia i przeżycia na kartach ksiazki. W ten sposób powstała powieść „Chłopiec, który wrócił z nieba”.
W tym spisie wspomnień poznajemy na przemian relacje ojca i syna. Pewnego listopadowego dnia 2004 roku tuz po niedzielnej mszy zdarzył się straszny wypadek. Kevin przejeżdzając przez skrzyżowanie nie zauważył najdjeżdżającego auta. Jego obrażenia były znikome natomiast sześcioletnego Alexa do szpitala zabrał helikopter ratowniczy. Chłopczyk był nieprzytomny, jego czaszka została oderwana od rdzenia kręgowego, w stanie śpiączki i pod aparatura podtrzymującą życie spędził ponad 2 miesiące.
W tym czasie Alex był w stanie śmierci klinicznej która szczegółowo nam opisuje. Widział „z góry” moment gdy Aniołowie wyciągają jego ojca z wraku samochodu oraz przenoszą go z bezpieczne miejsce. Sam Kevin nie pamięta jak to się stało że wyszedł z auta.
Chłopiec pomimo stanu śpiączki opisuje dokładnie załogę ratowniczą oraz to co się z nim działo podczas lotu helikopterem oraz w sali szpitalnej. Kiedy wreszcie trafia do Nieba jest tam pięknie i wszystko jest doskonałe. Niebo nie jest, jak twierdzi, tam gdzieś na górze, ono jest wszędzie.Gra w nim piękna muzyka i są całe tłumy aniołów. Alex doświadczył spotkania z Jezusem oraz Bogiem. Jezus zapewnił go że to jeszcze nie ten czas i że wkrótce wróci na ziemię, z tego powodu Alex mógł zobaczyć boga tylko do wysokość szyi. Ci bowiem co umarli mogli tylko dostąpić zaszczytu ujrzenia twarzy Pana.
Niewątpliwie opowieść chłopca daje ogromna nadzieję, jedynie co mnie mało przekonało to język jakim chłopiec się posługuje. Jest on nadwyraz dojrzały i przepełniony wzniosłością. Sama jestem mamą 6 letniego synka i jest to dla mnie wręcz niewyobrażalne by małe dziecko operowało takimi zwrotami oraz taką znajomością religii.
Kolejną sprawą bardzo rzucającą się w oczy podczas pisania to opowieść Kevina. W pewnym momencie miałam wrażenie że facet jest tak nakręconym całym zdarzeniem, że nie potrafi niczego tłumaczyć sobie inaczej niż wpływem modlitwy i wiary. Faktem jest że czaszka Alexa samoistnie przyrosła do kręgosłupa bez interwencji lekarskiej i było to zunane za cud, ale Kevin każdą nawet najmniejszą rzecz przypisywał ręcę Boskiej. Niech tak mu będzie....
Książkę polecam bo napisało ją samo życie i jest to historia warta uwagi. Czy jednak nie za bardzo rozgłośniona?
Moja ocena 3/6
Kiedy zobaczyłam tytuł i przeczytałam krótki opis na końcu książki wiedziałam że właśnie tą powieść muszę przygarnąć z biblioteki i koniecznie przeczytać zanim oddam z powrotem.
O tym wypadku pisały wszelkie media...telewizja, prasa, internet. Wszyscy interesowali się chłopcem który „Wrócił z nieba”. Aby przybliżyć nam, zwykłym ludziom to zdarzenie Kevin Malarkey wraz z synem postanowili spisać swoje wspomnienia i przeżycia na kartach ksiazki. W ten sposób powstała powieść „Chłopiec, który wrócił z nieba”.
W tym spisie wspomnień poznajemy na przemian relacje ojca i syna. Pewnego listopadowego dnia 2004 roku tuz po niedzielnej mszy zdarzył się straszny wypadek. Kevin przejeżdzając przez skrzyżowanie nie zauważył najdjeżdżającego auta. Jego obrażenia były znikome natomiast sześcioletnego Alexa do szpitala zabrał helikopter ratowniczy. Chłopczyk był nieprzytomny, jego czaszka została oderwana od rdzenia kręgowego, w stanie śpiączki i pod aparatura podtrzymującą życie spędził ponad 2 miesiące.
W tym czasie Alex był w stanie śmierci klinicznej która szczegółowo nam opisuje. Widział „z góry” moment gdy Aniołowie wyciągają jego ojca z wraku samochodu oraz przenoszą go z bezpieczne miejsce. Sam Kevin nie pamięta jak to się stało że wyszedł z auta.
Chłopiec pomimo stanu śpiączki opisuje dokładnie załogę ratowniczą oraz to co się z nim działo podczas lotu helikopterem oraz w sali szpitalnej. Kiedy wreszcie trafia do Nieba jest tam pięknie i wszystko jest doskonałe. Niebo nie jest, jak twierdzi, tam gdzieś na górze, ono jest wszędzie.Gra w nim piękna muzyka i są całe tłumy aniołów. Alex doświadczył spotkania z Jezusem oraz Bogiem. Jezus zapewnił go że to jeszcze nie ten czas i że wkrótce wróci na ziemię, z tego powodu Alex mógł zobaczyć boga tylko do wysokość szyi. Ci bowiem co umarli mogli tylko dostąpić zaszczytu ujrzenia twarzy Pana.
Niewątpliwie opowieść chłopca daje ogromna nadzieję, jedynie co mnie mało przekonało to język jakim chłopiec się posługuje. Jest on nadwyraz dojrzały i przepełniony wzniosłością. Sama jestem mamą 6 letniego synka i jest to dla mnie wręcz niewyobrażalne by małe dziecko operowało takimi zwrotami oraz taką znajomością religii.
Kolejną sprawą bardzo rzucającą się w oczy podczas pisania to opowieść Kevina. W pewnym momencie miałam wrażenie że facet jest tak nakręconym całym zdarzeniem, że nie potrafi niczego tłumaczyć sobie inaczej niż wpływem modlitwy i wiary. Faktem jest że czaszka Alexa samoistnie przyrosła do kręgosłupa bez interwencji lekarskiej i było to zunane za cud, ale Kevin każdą nawet najmniejszą rzecz przypisywał ręcę Boskiej. Niech tak mu będzie....
Książkę polecam bo napisało ją samo życie i jest to historia warta uwagi. Czy jednak nie za bardzo rozgłośniona?
Moja ocena 3/6
Subskrybuj:
Posty (Atom)

