niedziela, 31 maja 2015

37. Joanna Szwechłowicz "Ostatnia wola" - recenzja przedpremierowa




Agahta Christie to królowa kryminału i nie ma chyba czytelnika lubiącego ten gatunek literacki, który chociaż raz nie słyszał jej nazwiska. Mnie dawno temu kilka książek Agathy wpadło w ręce i przepadłam. Czytało mi się wybornie, ale  to nie o pani Christie chcę napisać. Dziś pierwszą rolę w mojej recenzji zagra Joanna Szwechłowicz i jej najnowsza książka pt. "Ostatnia wola".

Starsza pani niespodziewanie zostaje zamordowana. w wielkiej posiadłości znajdują się zwłoki oraz sześcioro podejrzanych. Wszystkich łączą więzy krwi a dzieli praktycznie cała reszta. Każdy ze zgromadzonych może być mordercą, zaczyna się wzajemne oskarżanie i typowanie zbrodniarza
.Brzmi znajomo? Właśnie dlatego wspomniałam wcześniej o słynnej  królowej kryminału. Oto bowiem idealna książka dla fanów pisarki, napisana przez naszą rodzimą Joannę Szwechłowicz.

Baronowa Wirydianna Korzycka jest chora na nowotwór, bojąc się umierania w bólu postanawia sama zakończyć swoje życie. Staruszka pisze listy do swoich krewnych zapraszając ich ich na odczytanie testamentu. To, czym się kierowała baronowa przy selekcji potencjalnych spadkobierców pozostaje tylko jej tajemnicą. Faktem jest, że właściwie żadna z osób, które dostały zaproszenie na czuje się pewna dostania majątku Wirydianny  Jej ostry język i przykre komentarze na temat każdego z krewnych nie pozostawiają wątpliwości...ktoś, nawet nielubiany, dostanie ten spadek lub staruszka zagra na nosie rodzinie.
W pałacu pojawiają się prawie wszyscy zaproszeni, by zjeść z ciotką ostatnią kolację. Ostatnią przed planowanym samobójstwem baronowej. Niestety sytuacja wymyka się spod kontroli gdy w noc przed planowanym odebraniem sobie życia, ciotka zostaje brutalnie uduszona. do niej dołącza też uduszony Tadeusz - jeden z krewnych mających nadzieję na pieniądze ciotki.
W pałacu brakuje prądu z powodu szalejącej zamieci śnieżnej. Teraz każdy jest podejrzany. Rozpoczyna się poszukiwanie mordercy we własnym gronie i walka o własne przetrwanie. Czy zabójcą ciotki i Tadeusza okaże się czterdziestoletni zakonnik, czy może Urszula- pisarka literatury niskich lotów? A może ktoś z reszty rodziny? Zapraszam do lektury książki!

"Ostatnia wola" to kryminał retro. Cała fabuła została osadzona w sylwestrową noc 1938 roku. Czy ja kiedyś wspominałam, że lubię książki, których akcja dzieje się we współczesności? Na pewno wspominałam. Gubię się i nie odnajduję w dawnych czasach, ale...od teraz zmieniam zdanie! Jeśli obawiacie się, że kryminał retro nie jest Waszym ulubionym gatunkiem, zwłaszcza przez słowo "retro",  nie obawiajcie się. Autorka tak sprawnie i z lekkością przenosi czytelnika  w czasie, że zanim się zorientujemy, zostajemy zatraceni w latach trzydziestych na dobre.

"Ostatnia wola" to świetnie napisany kryminał, taka klasyka gatunku. Bohaterowie prawdziwi i wyraziści oraz bardzo od siebie różni, sprawiają, że będziecie świetnie się bawić typując mordercę oraz zgadując motywy zbrodni. Akcja cały czas utrzymana jest w swoim tempie, nie zwalnia i nie pozwala na nudę. Książkę zwyczajnie trudno jest odłożyć na bok, ciągle chce się ją czytać dalej i dalej. Ja pochłonęłam ją w jedno popołudnie.

Książka pani Szwechłowicz jest odskocznią od współczesnych, przesyconych agresją i ociekających krwią kryminałów. Napisana pięknym, bogatym językiem, doprawiona szczyptą czarnego humoru będzie wyzwaniem i gratką dla czytelników i z pewnością sprawi im przyjemność. Warto sięgnąć po tą nowość, nawet jeśli tak jak ja, do tej pory odnajdywaliście się tylko we współczesności. Być może ta odmiana wniesie odrobinę świeżości w literaturę jaką czytacie. Serdecznie polecam!

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

Data premiery: 2.06.2015r.

Moja ocena 5/6

piątek, 29 maja 2015

36. Elizabeth Renzetti "Plotka, czyli oparte na faktach"







Plotka to według słownika złośliwa pogłoska mająca na celu znieważenie kogoś, źle wpływająca na wizerunek danej osoby. Ale znamy też takie powiedzenie, że w każdej plotce jest ziarno prawdy, bo przecież gdzieś owa plotka musi mieć swój początek. Bohaterkę powieści „Plotka, czyli oparte na faktach” czeka zmierzenie się z mocą nieprawdziwej pogłoski oraz pokazanie całemu światu, że mając życiowego pecha i tak nie wolno się poddawać.
Żółta okładka oraz dobra reklama powieści przez wydawnictwo Prószyński i S-ka sprawiły, że na książkę nie sposób było nie zwrócić uwagi. Mnie dodatkowo do jej przeczytania zachęcił komentarz, że podczas lektury czytelnik będzie śmiał się w głos. Pomyślałam,że to dobra relaksująca lektura na majowe popołudnia.

Augusta Price to angielska kelnerka, której afery alkoholowe źle wpłynęły na wizerunek. Szalona dziewczyna z mnóstwem nagłych pomysłów wydaje książkę, w której, delikatnie ujmując, mocno nagina rzeczywistość. Ile jest prawdy w swojej autobiografii wie chyba tylko ona. Książka odnosi sukces literacki, jednak w tym czasie pojawia się niemały problem...Były facet augusty również wydaje książkę, a ona sama jest sparaliżowana na samą myśl, że Kennet napisze dokładnie to, czego Augusta nie ujęła w swojej książce. Bojąc się zdemaskowania, razem z dziennikarką Frances ruszają by zemścić się na byłym kochanku. Frances to jednak zupełnie inna osoba niż nasza Augusta, rozważna i stateczna kobieta napotka wile trudności by zrozumieć i polubić Augustę. Czy taka przyjaźń jest możliwa? Jakie przeszkody napotkają obie panie zanim dotrą do celu? Tego dowiecie się podczas czytania.

Augusta została przedstawiona przez autorkę jako zwariowana intrygantka mająca w życiu więcej szczęścia niż rozumu. Nie mogłam nijak utożsamić się z żadną z bohaterek, do każdej było mi bardzo daleko.
Zwariowana historia kelnerki oraz jej przyjaciółek nie przypadła mi do gustu. Oczekiwałam lekkiej, zabawnej lektury w sam raz na wiosenne dni, przy której będę się śmiać (jak zapewnia opis na okładce), oraz przy której odpocznę od trudnych, problematycznych powieści, jakie z reguły czytam. Niestety zestresowałam się bardziej niż przypuszczałam, bowiem przez całą książkę musiałam mocno skupić się na fabule. Autorka wprowadziła chaos i zamęt, mnogość bohaterów oraz ciągle przeskakująca akcję. Gubiłam się w wątkach, osobach i w sumie to nie wiedziałam o czym czytam. Wracałam kilka stron wstecz i znów to samo. Nie wiem, czy to nie dobry czas na „Plotkę...”, czy zwyczajnie nie mój typ literatury, ale zmęczyłam się zamiast rozładować napięcie.
No cóż... być może książka ma swoich fanów i taki styl komuś odpowiada, niestety ja lubię wiedzieć o czym czytam. Szkoda, bo przecież lubię od czasu do czasu poczytać powieść lekką i zabawną, wciągającą i ukazującą sympatycznych, zwariowanych bohaterów. Zasugerowałam się też wspomnieniem na okładce książki „Diabeł ubiera się u Prady”, w której zaczytywałam się jako nastolatka. Doszukiwałam się na siłę wspólnych cech z książką, w której byłam zakochana i nic z tego. Nie znajdziecie tu aż takiej lekkości i żartobliwego języka jakim był napisany „Diabeł ubiera się u Pady”.

„Plotka, czyli oparte na faktach” można przeczytać, chociażby by sprawdzić czy Was zainteresuje i rozbawi. W moim przypadku nie sprawdziła się, jak będzie u Was, nie wiem.

Za egzemplarz dziękuję Portalowi Sztukater

Moja ocena 3/6

czwartek, 28 maja 2015

Opowiadania o kucykach dla mojej córeczki


Każda mała dziewczynka lubi zwierzęta, a ostatnio coraz częściej słyszę wśród koleżanek Kingusi, że fascynuje je świat koników. Te mądre zwierzęta, chociaż nie są tak popularne jak pieski czy kotki potrafią skraść serce niejednej małej dziewczynki.

Książeczka "Opowiadania o kucykach dla mojej córeczki" będzie idealna poczytajką nie tylko dla fanek kucyków, ale wszystkich zwierząt, tych małych i tych nieco większych. W środku znajdziemy 3 opowiadania, w sam raz do czytania przed snem lub jako pierwsze samodzielne czytanki.


W pierwszym opowiadaniu poznamy historię nieszczęśliwego kucyka Orio, któremu siłę w wyścigach dodała miłość dziewczynki Jaśminy.
W drugim zapoznamy się ze smutnym losem cyrkowego kucyka Betsy, który jest szykanowany przez inne zwietrzęta.Z pomocą pieka Kiko kucyk zostaje mistzrem akrobacji a publiczność pokacha ich wystepy.
Ostatnia opowieść to historyjka kucyka Marysi, który jest zbyt mały i słaby by pomagać w gospodarstwie. Tata Marysi postanawia go sprzedać, jednak łzy dziewczynki mają magiczną moc i konik nabiera siły oraz ....rośnie!

Trzy krótkie opowiadania będą idealnym pretekstem do rozmowy z dzieckiem na temat krzywdy wyrządzanej zwiertzętom, oraz sposobach pomocy im. Ta mądra i wartościowa ksiązeczka nauczy dziecko szacunku i miłości do zwierząt. Pokaże czym jest przywiązanie i odpowiedzialność za pupilka.
Wydawac by się mogło, że okładka jest nico przesłodzona, różowa, cukierkowa. Zapewniam, że historyjki sa wartościowe i pouczające a ilustracje zachęcające do wspólnej lektury z dzieckiem.

Będzie to ulubiona książeczka dziewczynek w wieku 4-6 lat, pięknie wydana i kolorowa.

 Za egzemplarz serdecznie dziękujemy Wydawnictwu Olesiejuk.

 Nasza ocena 5/6

wtorek, 26 maja 2015

35.Simone Van Der Vlugt "Bezpiecznie jak w domu"



Dom, ostoja bezpieczeństwa, miejsce naszych wspomnień, budynek w którym najwięcej spędzamy czasu. To w nim rośniemy, płaczemy w poduszkę z powodu niespełnionej pierwszej miłości i w nim potem wychowujemy swoje dzieci, siadamy z rodziną do Wigilijnej kolacji. Dom tworzą ludzie, nie ważne czy to willa z ogrodem i tujami wkoło czy kawalerka w starej kamienicy. Dom to ludzie, którzy go tworzą.
To tu czujemy się najbezpieczniej, ale czy na pewno i zawsze? Co jeśli ktoś gwałtownie zburzy ten spokój i sprawi, że nasze cztery ściany będą wiezieniem i koszmarem?Zapraszam do recenzji dreszczowca "Bezpiecznie jak w domu".

Lisa samotnie wychowuje córeczkę Anouk. Jej życie polega głownie na zajmowaniu się domem i dzieckiem. Pewnego dnia nic nie zapowiadało tragedii jaka spotka Lisę, podczas wieszania prania w ogrodzie atakuje ją nieznany mężczyzna. Kobieta zostaje zapędzona do własnego domu, gdzie razem z córeczką i napastnikiem zostaje zamknięta.  Mężczyzna okazuje się psychopatycznym mordercą, który podczas przepustki uciekł z więzienia, teraz za schronienie wybrał sobie dom Lisy. Wszystkie drzwi zostają zamknięte, telefon schowany a Lisa i Anouk są pod stałą obserwacją psychopaty. Ich dom to teraz więzienie, z którego nie ma ucieczki, Lisa musi znosić żądania napastnika i być mu posłuszna. Niestety nic nie wskazuje na to, by zamierzał je wypuścić ani żeby on miał zamiar opuścić ich dom.Zaczyna się walka o przetrwanie.
W tym samym czasie drogę gubi Senta, dziennikarka i trafia do domu Lisy. Niestety nikt nie odpowiada na jej pukanie, dlatego zaciekawiona zagląda przez okno salonu. Senta widzi Lisę oraz mężczyznę trzymającego nóż. Kobieta domysla się, że Lisa i jej córeczka potrzebują pomocy, dlatego szybko oddala się z podwórka ich domu. Wsiada do samochodu, odjeżdża i chcąc zadzwonić na policję by pomóc uwięzionym, traci panowanie nad kierownicą i ulega wypadkowi.
Lisa zauważa Sentę, która zaglądała przez okno w salonie i żyje nadzieją, że to jej jedyna szansa na ocalenie. Tylko dlaczego pomoc nie nadjeżdża? Dlaczego Senta nie pomogła Lisie i jej córeczce?
Lisa nie ma pojęcia o tragicznym wypadku i o tym, że być może pomoc nie nadejdzie nigdy.

Taka niepozorna książeczka a wciąga czytelnika od pierwszej strony. od razu jednak muszę zaznaczyć fakt, że nie jest to kryminał a thriller. znamy bowiem od początku kim jest mężczyzna bestialsko wkraczjący w życie bohaterki ale zapewniam, że pewnych tajemnic w książce też nie zabraknie.
"Bezpiecznie jak w domu" jest bardzo dobrym dreszczowcem, ja gwarantuję ciarki na plecach i uczucie napięcia podczas całego czytania. Książka jest napisana prostym, zrozumiałabym językiem dlatego spodoba się fanom klasycznych thrillerów.
Można zarzucić ,że fabuła jest przewidywalna i z góry wiemy jak skończy się książka. Owszem, jednak mnie akurat nie odebrało to przyjemności z czytania, tym bardziej, że "Bezpiecznie jak w domu" jest niewielka objętościowo i z pewnością nie zdąży się znudzić czytelnikowi.
Polecam dla fanów tego gatunku literackiego, trochę strachu, napięcia i oczekiwania na finał zapewnione!

Moja ocena +5/6


poniedziałek, 25 maja 2015

34. Agnieszka Olejnik "Dziewczyna z porcelany"



Agnieszka Olejnik to znana mi autorka z takich książek jak "Zabłądziłam" czy "Dante na tropie". Obie poprzednie jej książki wywarły na mnie bardzo dobre wrażenie, dlatego z chęcią sięgnęłam po najnowszą powieść która ukazała się na rynku wydawniczym w maju tego roku.

Miłość, samotność, odpowiedzialność.Takie tematy tym razem poruszyła autorka w swej najnowszej książce.
Są ludzie, którzy z natury są poważni i od czasów wczesnej młodości myślą o życiu "na serio".Jest tez grupa osób, którym odpowiedzialność przychodzi z trudem a przydomek wiecznego Piotrusia Pana idealnie komponuje się z ich stylem bycia.
Są sytuacje, gdy los funduje nie miłą niespodziankę i musimy przewartościować nasze priorytety dopasowując się do nowej sytuacji. Takimi problemami obdarzyła autorka swoich bohaterów w "Dziewczynie z porcelany".

Michał to lekkoduch, w jego studenckim życiu liczą się pieniądze i podrywanie coraz to nowych dziewczyn. Poza studiami chłopak zajmuje się amatorską fotografią oraz pozuje jako model. Zabrakło w życiu Michała czasu dla rodziców i dużo młodszego braciszka Tomka. Kiedy niespodziewanie dostaje telefon z wiadomością, że rodzice zginęli w wypadku samochodowym jego cały dotychczasowy poukładany świat legnie w gruzach. Od teraz nic nie będzie takie proste, łatwe i przyjemne. Na barki Michała spada opieka nad czteroletnim Tomkiem, młody chłopak na początku kariery nagle musi stać się rodziną zastępczą dla małego chlopca o którym tak naprawdę niewiele wiedział. Cóż bowiem można było wiedzieć o bracie, który "trafił" się rodzicom po czterdziestce, gdy Michał wkraczał już w dorosłe życie. Opieka dla malcem była dla Michała nie lada wyzwaniem, dlatego prosi o pomoc sąsiadkę, która wczesniej zajmowała się Tomkiem.
Zuzanna jest nauczycielką języka rosyjskiego i jest starsza od Michała o 7 lat. Nieco zaniedbana kobieta o niepochlebnej opinii nie wzbudza zaufania u Michała, ale ponieważ Tomek ją zna i lubi, chłopak postanawia powierzyć pod jej opiekę brata. Sytuacja mocno komplikuje się, gdy Michał zaczyna dostrzegać w Zuzannie kogoś więcej niż tylko tymczasową niańkę Tomka.Między nimi rodzi się uczucie, niestety prawdziwa miłość wymaga poświęceń, wybaczenia, zrozumienia. Nie łatwo zbudować nowy związek, gdy na jaw wychodzą niewygodne fakty których nie sposób nijak wytłumaczyć.Jak się skończy historia Zagubionego Michała i Zuzanny z przeszłością? Musicie się sami przekonać.

Autorka dopracowała swą powieść w najmniejszych szczególe.Stworzyła bohatera z krwi i kości oraz opisała życiowe problemy z jakimi przyszło mu się zmierzyć. Tajemnice rodzinne, miłość, o którą trzeba walczyć oraz podjęcie odpowiedzialnych decyzji to wszystko co znajdziemy na kartach powieści.
Chociaż postawa Michała na początku wzbudza sporo mieszanych uczuć, to gwarantuję, że w trakcie lektury polubicie jego rozważne podejście do życia, jego wewnętrzną przemianę i będziecie mu kibicować mocno!

"Dziewczyna z porcelany" to powieść jakiej niewiele na rynku czytelniczym. Niesłychanie mądra i szczera historia opowiedziana słowami mężczyzny, któremu zawaliło się życie spodoba się wielu czytelniczkom lubiącym  poruszające, realne opowieści.Mnie urzekła jej prostota i zaangazowanie, jakie autorka wnisła w kreację głównego bohatera.

Wcale nie dziwi fakt, że autorką "Dziewczyny z Porcelany" jest kobieta,ponieważ tylko ona tak wnikliwie potrafi zagłębić się w zakamarki ludzkiej psychiki i bezlitośnie obnażyć je przed czytelnikiem. Szczegółowy obraz psychologiczny bohaterów oraz dynamiczna wciągająca fabuła to zapowiedź rewelacyjnej powieści, gdzie bohaterem jest młody chłopak,któremu życie zafundowało przyspieszony kurs dorastania. Tej powieści z pewnością, nie możecie przeoczyć!

Agnieszka Olejnik na kartach swojej najnowszej powieści ukazała nie tylko problem radzenia sobie z nową sytuacją, jaka dotknęła głównego bohatera, ale tez pokazała jak czasem mało wiemy o naszych najbliższych.
Jeśli więc szukacie ksiązki, która was poruszy do głębi i sprawi, że trudno będzie ją odłozyć na bok, wzruszy postawą swoich bohaterów i zachęci do przemyśleń to jest lektura idealna.
Ja ją serdecznie polecam!



Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona!

Moja ocena 6/6

czwartek, 21 maja 2015

Daniel Joris "Artur Czarodziej"

Historia Artura powstała w Belgii a jej autorem jest Daniel Joris. Jednak to Tomasz Michałowski podjął się opowiedzenia jej po polsku. Kochani, dziś przedstawię Wam książeczkę, która skradła serce mojego syna.


Artur jest wesołym rozrabiaką. Pewnego dnia, gdy rodziców nie ma w domu chłopiec udaje się na strych w celu poszperania w starociach. Jak każde dziecko lubi odkrywac nowe "skarby". Znaleziona na strychu księga okaże się magiczną i pełną mocy skarbnicą zaklęć! Chłopczyk za pomocą tajemniczych słów najpierw zamieni się w mysz i o mały włos uniknie łapki na myszy, potem będzie żabą ratującą przyjaciela Myszorka z opresji, ptakiem który pomaga pisklętom,kretem,królikiem a nawet lisem. Za każdym razem Artur będzie potrzebował innego magicznego zaklęcia, przekona się na czym polega prawdziwa przyjaźń, nauczy się pomagać innym a nawet zdobędzie nowych przyjaciół.
Świetna czytelnicza zabawa gwarantowana.

Piękne kolorowe ilustracje przedstawiające przygody Artura zachęcają małego czytelnika do uważnego śledzenia treści. Rozdziały są na tyle krótkie, że nie zniechęcą kilkulatka, ale na tyle długie by zaspokoić ciekawość dziecka. Idealna długość na wieczorne czytanie przed snem. Po zakończeniu każdego rozdziału możemy sprawdzić czujność dziecka zadając mu pytania ze Sprawdzianu z uważnego czytania. Takie sprawdzian jeszcze bardziej mobilizuje dziecko do słuchania o czym sa konkretne rozdziały a także do szczegółowego przyglądania się ilustracjom. Świetna forma nauki skupienia i spostrzegawczości.
Rozdziałów jest sześć, każdy czytaliśmy innego dnia. Synkowi ksiązka tak bardzo przypadła do gustu, że czytałam mu od nowa wszystkie. Zabawne zaklęcia powtarzaliśmy głośno razem śmiejąc się gdy któreś z nas się pomyliło.

Polecam Wam serdecznie tą wspaniałą, pełną przygód i lekcji przyjaźni książkę! Warto mieć ją w swojej biblioteczce, dzieci z pewnością ją pokochają.

Za egzemplarz bardzo dziękujemy Wydawnictwu Siedmioróg .
Książkę możecie kupić tu:  KLIK

Nasza ocena +5/6





środa, 20 maja 2015

33. Edyta Świętek "Bańki mydlane"


Każdy chyba zna urok baniek mydlanych,kolorowe, mieniące się w promieniach słońca bąbelki cieszą oko zaledwie przez kilka sekund.To ich nietrwałe piękno jest podobne do chwil w życiu. Te najważniejsze tak szybko mijają, te bolesne pamiętamy latami i ciężko je wykorzenić z serca.
Każdy z nas czasem myślał o śmierci, o tym co nas czeka po tamtej stronie życia. Czy jest jakieś życie po życiu, czy może tylko pustka? Czy będziemy coś odczuwać, ból strach, tęsknotę? Czy będzie nam dane, tak jak wierzymy, widzieć "z góry" najbliższych?Tego nikt na pewno nie wie, ale książki takie jak "Bańki mydlane" dają nam nadzieję na to, że po drugiej stronie będziemy szczęśliwi i spełnieni.

Michalina jest szczęśliwa, jest młoda, ma kochającą rodzinę i chłopaka. Studiuje, korzysta z życia ile może. niestety za wcześnie musi dorosnąć, choroba nowotworowa dopada ją w najmniej spodziewanym momencie. W momencie kiedy całe życie stoi otworem przed Michaliną. To najtrudniejsza próba losu, zmierzyć się z trakiem, kiedy rówieśnicy bawią się na imprezach, przeżywają swoje pierwsze miłości, planują swoją przyszłość. Michalina walczy z bólem i cierpieniem, stara się nie być dla nikogo ciężarem, dlatego odrzuca miłość chłopaka na siłę pchając go w ramiona przyjaciółki. Szlachetne to i godne naśladowania, ale czy sprawiedliwe?Czy to powinna przezywać dziewczyna stojąc u progu życia?

Kiedy Michalina czuje, że jej czas dobiega końca pojawia się sen, który napawa Michalinę nadzieją, że po tamtej stronie jest COŚ. Że już nie musi się bać, bo życie nie kończy się w chwili śmierci. To ważne przesłanie sprawia, że stargana chorobą dziewczyna jest spokojna i z pokora czeka co przyniesie jej los. Czy wygra walkę z rakiem? Koniecznie zajrzyjcie do książki.

Tak króciutka książka a tak wiele warta.Autorka poruszyła temat bardzo ważny, nowotwór wśród młodych ludzi to rzecz straszna. Podobnie jak u dzieci, nigdy się z tym nie mogę pogodzić.Zawsze będzie to temat bolesny i wywołujący  strach, czy moje dzieci będą zdrowe, czy my nie zachorujemy,żebyśmy mogli je wychować?

W "Bańkach mydlanych" Edyta Świętek dała nam nadzieję, tym zdrowym i chorym. Nadzieję, że warto wierzyć,że istnieje dalszy ciąg naszego życia,że koniec nie musi oznaczać końca, a początek czegoś zupełnie innego. Ta skromna powieść budzi wiarę w czytelniku, wzrusza, pokazuje czym jest choroba i cierpienie. Każe nam przystanąć na chwilę, zastanowić się nad swoim życiem i zapamiętać, że życie jest ja ta bańka mydlana z okładki- ulotne i może prysnąć w każdej chwili. Bierzmy więc je garściami, bądźmy odważni, kochajmy się nawzajem.Jutra przecież może już nie być.

Za pożyczenie książki serdecznie dziękuję Iwonce (Klik)
 
Moja ocena 5/6