piątek, 12 czerwca 2015

43. Andrew Roe "Cudowna dziewczynka"




Od czasu do czasu w mediach pojawiają się informacje o różnych cudownych zdarzeniach, jakie z reguły nie mają wytłumaczenia "na poczekaniu". Któż z nas nie słyszał o uzdrowicielach, magicznej mocy wody ze świętego źródła, objawieniach Matki Bożej, płaczących figurkach, twarzach świętych na szybach mieszkań i tym podobnych zjawiskach. Zawsze wkoło tego typu historii pojawia się szum medialny, trudno się temu dziwić. Ludzie łakną takich informacji, chcą wierzyć w cuda, chcą mieć nadzieję, że jest sens wierzyć w cokolwiek. Jedni wierzą, że to sprawa Boga, inni są sceptycznie nastawieni, a czasem nawet odnoszą się niechęcią do "cudów" jakimi częstują nas media. Fakt jest jeden, kiedy wieść o czymś podobnym pójdzie w świat, nie sposób jej zatrzymać. Nie da się uchronić przed ciekawością natury ludzkiej, a odebranie drugiemu wiary w lepszy świat i sens życia może być tragiczne w skutkach.

Anabell Vincent ma 8 lat, rok temu uległa strasznemu wypadkowi samochodowemu. Od tej pory dziewczynka jest w stanie mutyzmu akinetycznego, prościej: zapadła w głęboką śpiączkę, od roku leży podłączona do aparatury podtrzymującej życie a opiekę nad nią sprawuje matka Karen wraz ze sztabem masażystów, rehabilitantów i pielęgniarek. Pomagają tez przyjaciele rodziny, tzw. Aniołowie Anabelle.Przez dom Vincentów przewijają się tabuny ludzi, wszystko przez jedną kobietę, która twierdzi, że poczuła od dziewczynki dziwną moc, która ją uzdrowiła. Lawina ruszyła, wiadomość o cudownej dziewczynce poszła w świat i sprowadziła tłumy potrzebujących. Każdy chce chociaż przez chwilę pomodlić się przy chorej i poprosić ją o powrót do zdrowia, swój i swoich bliskich. Ludzie jadą do domu Vincentów z najdalszych zakątków świata, by móc przekonać się o dobroczynnej mocy Anabell. Dom Karen pozostaje dla wszystkich otwarty, kobieta stara się nie odbierać nadziei nikomu, chociaż jest bardzo zmęczona ciągłymi wizytami nieznajomych.
John, ojciec dziewczynki, odszedł. Nie wytrzymał zrzuconej na niego odpowiedzialności za wypadek córki, wymiękł.Od zawsze gryzły go wyrzuty sumienia, co było gdyby nie jechał wtedy tamtą drogą? Czy mógł zrobić cokolwiek, by jego córka nie ucierpiała? Chociaż John nigdy nie usłyszał od żony wyrzutów, czuł że Karen obwinia go o to co stało się z ich córką. Miała wtedy tylko 7 lat, była co prawda nico "innym" dzieckiem, ale była zdrowa. John oddalił się od żony i córki, jednak kiedy zobaczył je w telewizyjnym programi zapragnął uratować swoją rodzinę. Powrót do domu okaże się przeżyciem trudniejszym niż się spodziewał.

Andrew Roe napisał bardzo dojrzałą i poruszającą książkę. Wbrew pozorom nie dotyczy ona tylko kilkulatki, która ma niezwykłą moc. To powieść o ludziach, którzy pragną mieć cel w życiu, chcą wierzyć, że uda im się wyzdrowieć lub uratować najbliższych. Wiara czyni cuda, czasem wystarczy podświadomie wierzyć w coś bardzo mocno i okazuje się, ze marzenie się spełnia. Potęga podświadomości- to prawdziwy cud, z którym nie sposób negocjować.
Autor napisał powieść o wielu obliczach. Postawa Karen i Johna daje czytelnikom przykład, by doceniali każdą chwilę spędzoną z dzieckiem. Nie ważne czy grzeczne, czy dokucza. Historia wypadku Anabell wręcz krzyczy : Szanujcie każdą chwilę, jaka jest dana wam przeżyć. Za chwilę może ona się skończyć. Ja tak właśnie odebrałam sens "Cudownej dziewczynki".

"Nie wierzcie, że szczęście będzie trwać wiecznie. Nawet jeśli dzieciaki dają wam w kość, nawet jeśli chcielibyście pozbyć się ich- czy to na stałe, czy na chwilę- tulcie je, a potem przytrzymajcie jeszcze chwilę.  Wwąchajcie się w ich włosy, poczujcie ich oddech, chłońcie istotę ich życia, zachwycajcie się rytmem bicia ich małych pięknych serduszek, bo wystarczy ułamek sekundy, a wszystko ulegnie zmianie"

O ile cała historia nie wywołała u mnie łez na policzku, tak ten powyższy fragment zawładnął moim serduchem. Jako matka poczułam ogromne pragnienie przytulić wtedy moje dzieci, zatracić się w nich i zapomnieć o wszystkich co w złości kiedykolwiek im powiedziałam. Ta chwila, ten moment, był tylko nasz.

Andrew Roe ukazał w "Cudownej dziewczynce" istotę potrzeby ludzkiej wiary. Napisał emocjonującą książkę, w której bohaterzy pogubili się za sprawą niepełnosprawności swojego dziecka. jedynie ich wiara i miłość pomogła odnaleźć właściwą drogę do zgody. Autor poruszył tez kwestę Kościoła, jak oni, jako instytucja odnoszą się do tego typu zjawisk? Zapadająca w pamięć historia dziewczynki nie powinna pozostać niezauważona. Książkę polecam, ja z pewnością zapamiętam ją na długo.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka!

Moja ocena 5/6

15 komentarzy:

  1. Uwielbiam książki tego wydawnictwa, ale tę raczej sobie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie napisałaś o tej książce. Mam nadzieję że się na niej nie zawiodę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Jestem przekonana, że Twoja opinia tez będzie pozytywna :-)

      Usuń
  3. Książka którą wkrótce kupię :) Cytat świetny, a ja lubię takie motta.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałam wcześniej o tej książce. Fabuła mocno interesująca... tym bardziej jak polecasz, chętnie sięgnę po tę lekturę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością Ci się spodoba!Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Ciekawi mnie ta książka:) A okładka niezwykle przyciąga wzrok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda, dziewczynka z okładki hipnotyzuje :-)

      Usuń
  6. Po raz pierwszy widzę tę książkę, ale mam wielką ochotę ją przeczytać. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja serdecznie polecam i również pozdrawiam!

      Usuń
  7. Hej Malwinka. Wpadam po 12-stce, bo teraz dopiero doszłam do " żywych ". Tak mnie głowa zbolała, że masakra. Jakaś migrena mnie dopadła, że aż niedobrze mi było. Przyszłam do domu, prześpię się i jutro znowu pobudka o 4.50... Właśnie napisałam opinię o " Buźce ", ale publikacje nastawiłam na jutrzejszy dzień, jak będę w pracy ;) 26 czerwca ma byc premiera nowej książki Koomson. Przegapiłam ją wczesniej, ale na pewno ją kupię.

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka już gości na mojej półce i czuję,że będzie to coś co warto schrupać ze smakiem:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń