sobota, 6 czerwca 2015

39. Rowan Coleman "Słowa pamięci" Recenzja przedpremierowa








Zaczyna się niewinnie. Zapominasz o błahostkach, co właśnie miałaś powiedzieć i po co poszłaś do sklepu.
Zwalasz winę na stresującą pracę, nerwowy tryb życia, ciągłą gonitwę za czymś.To minie - myślisz. Nie mija, Twoja frustracja narasta z każdym zapomnianym słowem, czujesz się nikim, bo nie pamiętasz imienia swojego dziecka, nie wiesz co czujesz do męża a przypomnienie sobie swojej daty urodzenia zajmuje Ci cały dzień. Twoi bliscy zaczynają Cię kontrolować na każdym kroku, ograniczając Twoje praca swobody, prawa do zwyczajnego życia. To Alzheimer, wyrok, od którego nie uciekniesz.

Claire choruje na Alzeimera. Jest mamą nastoletniej Caitlin i trzyletniej Esther. Od niedawna także żoną budowlańca Grega, ojca biologicznego Esther. Choroba osacza jej mózg w najmniej spodziewanych momentach i przy najbardziej istotnych sprawach. Zaczęło się od zapominania drobnostek, a obecnie Claire na problem, chociażby z imieniem młodszej córki Z chęcią pomocy, do ich domu wprowadza się mama Claire- Ruth. Na początku córka odbiera to jako atak na jej samodzielne życie, ale wkrótce będzie wdzięczna za każdą dodatkową osobę przy swoim boku. Claire robi się jak dziecko, wymaga nieustannej uwagi, ze względu na swoje i najbliższych bezpieczeństwo. Ona sama poza swoją chorobą ma też nie lada wyzwanie przed sobą, musi wyznać całą prawdę Caitlin na temat jej biologicznego ojca. Musi to powiedzieć córce, zanim zapomni. Także Catlin ma matce coś ważnego do powiedzenia, coś o czym każda córka chciałby powiedzieć mamie. Gdyby tylko, to było takie proste.
Claire zaczyna tworzyć tzw. Księgę Pamięci, zapisując istotne wydarzenia i słowa, słowa pamięci, które ulatują z jej głowy szybciej niż bąbelki z szampana.

"Słowa pamięci" to niesamowita powieść ukazująca trudy walki z chorobą Alzeimera. Cudownie napisana, wciągająca do granic możliwości życiowa historia zapadnie w pamięć na długo. Autorka pokazała w wyjątkowy sposób obraz osoby dotkniętej chorobą, jej walkę, bezsilność i zagubienie. To także wspaniały przykład relacji międzyludzkich, a przede wszystkim miłości matki do córki, tej najbardziej dojrzałej i bezinteresownej z wszystkich typów miłości. Ruth kochała córkę i za wszelką cene pragnęła pomóc jej w odnajdywaniu się w nowej sytuacji. Calire tez darzyła ogromnym uczuciem Caitlin, kochała ją tak mocno, że na wiele lat zapomniała o swoich pragnieniach, skupiając się tylko na córce. Teraz, stojąca u dorosłości Caitlin sama będzie musiała podjąć najwazniejsze dla niej decyzje i odpowiedzieć sobie na pytanie "Jaką matką będę?".
W "Słowach pamięci" nie mozna nie wspomnieć o cudownym uczuciu Grega do chorej żony. Takiego męża chciałaby mieć każda z nas, troskliwy i niezwykle cierpliwy człowiek, znosił wszelkie przykrości jakie ofiarowała mu Claire. Nic nie było jednak w stanie zadusić uczucia, jakim darzył żonę. Jego miłość sprawiła, że Caitlin w pewnym omencie odnalazła się na nowo. Historia Grega i Claire sprawiła, że moje serce rozpadło się na milion kawałków. Płakałam przy zakończeniu, to co przeczytałam wprawio mnie jednoćześnie w zachwyt i wzruszenie. Ile mozna zrobić dla drugiego człowieka? Jak daleko można się posunąć, by zobaczyć uśmiech na twarzy ukochanej osoby? W rodzinie siła!

Rowan Coleman stworzyła nietuzinkową powieść, w której pierwszych skrzypiec nie gra Alzheimer, ale potęga rodziny, jej siła i miłość jaką daje. To historia bogata w emocje i wartości, których szukamy w dobrych ksiązkach obyczajowych.
"Słowa pamięci" to głęboko zapadająca w umysł powieść, nie sposób się od niej oderwać. Kiedy zapadłam w fotel z czytnikiem w ręce to przepadłam na 4 godziny. Coś magicznego w sobie ma ta książka. Nie wiem, czy dlatego, że temat i obrazy bohaterów były bardzo ciekawie napisane, czy może dlatego, że to zwyczajnie pięknie ukazana relacja ludzi,których dotknęło samo życie? Bez przesłodzenia, bez polepszania, taką opowieść przedstawiła nam autorka.
"Słowa pamięci" przybliża nam obraz dotkniętej chorobą osoby, jej strach, niepewnośći zagubienie. Te uczucia podczas lektury będziemy odczuwać jak swoje własne lęki. Książka sprawi, że spojrzymy na osobę chorą jej oczami i doświadczymy sami czego się boi i jak Alzheimer wpływa na dalsze zycie.
Piękna, wartościowa i wzruszająca. Rowan Coleman stworzyła powieść w stylu Jodi Picoult.
 Zachęcam bardzo gorąco, bo takie powieści trzeba sobie polecać.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.
Data wydania 9.06.2015 r

Moja ocena +6/6

18 komentarzy:

  1. Planuję przeczytać, kiedy tylko trafi w moje ręce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby jak najszybciej, z całego serca polecam!

      Usuń
  2. No takiej oceny to ja jeszcze chyba Malwinka u Ciebie nie widziałam :) Czekam do 9 czerwca i pierwsze co, to kupuję tę książkę. p.s. ślicznie wyglądaliście na weselu. Sukienka twoja, Kingusi i krawat super :) Malwinka czy ty wiesz, że Bartuś i Kingusia są strasznie podobni do twojego męża :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka wydaje się być naprawdę ciekawa, chyba będę musiała ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Skoro w ocenie jest jeszcze plusik to nie ma innego wyjścia jak tylko sięgnąć po książkę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością stwierdzisz że bylo warto ☺

      Usuń
    2. Z pewnością stwierdzisz że bylo warto ☺

      Usuń
  5. Mnie nie zachwyciła, zapraszam do mnie w celu porównania opinii ;) zdecydowanie bardziej podobała mi się powieść "Ostatnie pięć dni"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda, byłam na Twoim blogu od razu jak opublikowałaś :-)

      Usuń
  6. Książki wydawnictwa goszczą u mnie najczęściej. Tę mam zamiar przeczytać, a po Twojej recenzji mam ochotę już dziś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu u mnie to samo, Prószyński gości najczęściej na półkach :-)

      Usuń
  7. Ja też ją chce przeczytać. Muszę bo zwariuję:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo chętnie bym ją przeczytała. Co prawda, rzadko trafiają się książki traktujące o walce z taką chorobą, więc tu duży plus. :)

    OdpowiedzUsuń