środa, 27 lutego 2013

Nicholas Sparks "Na ratunek"

Całkiem niedawno moja mama kupiła mi w Krakowie książkę N.Sparksa "Na ratunek".Była to pierwsza ksiązka tego autora jaką czytałam.


Denise Holton samodzielnie wychowuje cierpiącego na zaburzenia mowy czteroletniego Kyle'a. Nie wiadomo, co jest źródłem choroby: upośledzenie, autyzm czy dysfunkcja słuchu. Denise spędza całe dnie ucząc chłopca mówić, a wieczorami pracuje jako kelnerka. Pewnego dnia podczas burzy rozbija samochód i traci przytomność. Zdezorientowany malec wysiada i gubi się w lesie. Odnajduje go Taylor McAden - zapalony myśliwy, członek ochotniczej straży pożarnej. Udana akcja zbliża do siebie Denise i Taylora, a zamknięty w sobie Kyle zaczyna wręcz uwielbiać swojego wybawcę. Po kilku miesiącach zaczynają się jednak problemy...

Bardzo fajna obyczajówka.Język literacki jakim posługuje sie Sparks jest lekki i przyjemny,tym bardziej sie nie dziwię że ma tyle zwolenniczek wśród pań.Ksiązka jest mądra,przyjemna i bardzo szybko się ją czyta.Można sie spodziewać takze wzruszeń na końcu.
Cały czas czytając wczuwałam się w rolę bohaterów i chciałam podświadomie ich zblizyc do siebie.Przyjemnie mi było spędzić czas z taką ksiązką.Na pewno nie będzie to ostatnia powieść Sparksa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz