sobota, 28 czerwca 2014

Poczytam latem....

Kupiłam sobie trzy powieści, na  które bardzo miałam ochotę.Czwartą wygrałam w konkursie na Facebooku, dzięki portalowi Kobiety To Czytają.
Nie ukrywam, że bardzo ucieszyłam się z wygranej :-) "Sekret mojego męża" to książka którą i tak bym sobie kupiła, dzięki wygranej mój portfel trochę mniej ucierpiał.Do niej dostałam klubowe przypinki oraz praktyczną torbę którą używam m.in na zakupy czy wypady z dzieciakami :-)




Na kolejne moje skromne Must Have czekam do początku lipca :-)

Na koniec fotka Fredka- świnki morskiej którą kupiliśmy dzieciom za dobre wyniki w nauce :-)

czwartek, 26 czerwca 2014

Magdalena Witkiewicz "Opowieść niewiernej"


Książka Magdaleny Witkiewicz przeleżała spory kawałek czasu na półce cierpliwie czekając na swoją kolej.
Nie miałam zamiaru i tym razem jej brać " w obroty", szłam do regału z zamiarem wzięcia czegoś innego ale pod wpływem impulsu "Opowieść niewiernej" trafiła w moje ręce.
Zdrada- to termin dla którego nie ma usprawiedliwienia w moim słowniku. Jestem ogromną przeciwniczką wszelkich skoków w bok, kłamstw z tym związanych itp. Kiedyś powiedziałam mężowi, że jeśli kiedykolwiek chciałabym go zdradzić to najpierw zakończę małżeństwo. Bez niedomówień, bez oszustwa. Łatwo powiedzieć? Mam nadzieję, ze nigdy się o tym nie przekonam...
Ewa, nasz bohaterka, też tak o sobie myślała. Wielka miłość, z pozoru dobry mąż, pracowity, spokojny, ba... nawet rozpoczęta budowa domu w Krakowie. Z punktu widzenia kogoś obcego wręcz idealne małżeństwo. Tyle, że ewa czuła się w nim bardzo żle. Maciek był wiecznie nieobecny, ciągle zagłębiony w pracy. nie zauważał swojej zony ani starań jakie wnosiła do ich związku. Bo na początku Ewie zależało. gotowała dwudaniowe obiadki, prasowała koszule, sprzątała, robiła zakupy.Nie usłyszała nigdy komplementu, słowa uznania, zwykłego docenienia. Myślę, że poniekąd sama trochę tego Maćka rozpieściła niczego nie wymagając. Dom to przecież wspólne obowiązki.
Oliwy do ognia dolał fakt, że Ewa z całego serca pragnęła dziecka. Po pierwszym poronieniu bardzo chciała spróbować ponownie. Maciek kategorycznie odmawiał. Tłumaczył się budową domu, karierą Ewy...wszystko by odwlec w czasie myśl o dziecku aż wreszcie by w złości powiedzieć żonie że nigdy nie chciał i nie zechce mieć dzieci.
W życiu Ewy, poza mężem, pojawiło się dwóch mężczyzn. Michał - przyjaciel, powiernik wszelkich trosk Ewy.Paweł- dawny znajomy, spotkany przypadkowo po latach staje się kochankiem, chwilą zapomnienia.
Od tej pory życie Ewy się zmienia. W pewnym momencie nawet próbuje naprawić relacje z mężem, co z tego wyjdzie? Ja nie jestem zwolenniczką ratowania czegoś na siłę.Czasem lepiej postawic wszystko na jedną kartę i zacząć od nowa.
Nie potępiam bohaterki za zdradę jakiej się dopuściła. Nawet trochę ją rozumiem. Jedyne czego mi zabrakło to rozmowy w małżeństwie. Za dużo było nieporozumień które w pewnym momencie utworzyły mur nie do przebicia. Nie polecam milczenia w związku.Efekty mogą być tragiczne w skutkach.
Moje pierwsze spotkanie z autorką i bardzo udane. Fajnie napisana książka, szczerze, z emocjami
.Polecam do poczytania!
Ocena 5/6

wtorek, 24 czerwca 2014

Teresa Ewa Opoka "Żona psychopaty"

Książka pożyczona od Iwonki :-)


Która z nas nie chce być kochana, podziwiana, traktowana jak księżniczka przez swojego wybranka?
Każda kobieta wychodząc za mąż na nadzieję że stan wiecznej sielanki się nigdy nie zmieni, że uczucie łączące dwoje ludzi przezwycięży najtrudniejsze próby losu i pozwoli utrzymać w zgodzie małżeństwo.Życie bywa czasem bardzo brutalne i zdejmuje z oczu różowe okulary.Zdarza się tak, że mąż zaraz po slubie zmienia się diametralnie i w niczym nie przypomina człowieka za czasów narzeczeństwa.
O czym jest ta książka? Właśnie o takiej parze: kobieta i mężczyzna , Majka i Edward.Oboje w sobie zakochani, zapatrzeni...na jak długo? Majka wyszła za mąż z wielkiej miłości i z nadzieją w sercu że tak już będzie. Edward się zmienił, można rzecz że z dnia na dzień stawał się coraz gorszym chamem, potem tyranem a wreszcie psychopatą. Wyzwiska, psychiczne upodlenie i szykanowanie to dla Majki chleb codzienny. On był Panem i Wladcą, on zarabiał, on wymagał. Majka musiała siedzieć cicho i robić co się jej karze, a i tak czasem było wszystko żle. Oczywiście takie rzeczy mogły się dziać tylko w 4 ścianach ich mieszkania. Poza domem, wśród rodziny i znajomych uchodzili za idealną, szczęśliwą rodzinę. Edward maskował się znakomicie, a Majka (tym mnie denerwowała strasznie) siedziała cicho i znosiła upokorzenia w samotności. Tu nasuwa się pytanie ile można znieść? Czy nie mozna było przerwać tego na samym początku? Czego nasza bohaterka oczekiwała, przemiany ropuchy w księcia? Nie rozumiem...i nigdy nie zrozumiem co kieruje kobietą w takiej sytuacji. Jest mi to sprawa tym bardziej bliska, gdyż moja bardzo dobra koleżanka ma podobną sytuację z mężem i nie umiem jej pomóc. Ona sama tej pomocy nie chce :-(
Kiedy Majce i Edwardowi rodzi się córka , sprawy mają się jeszcze gorzej. Edward dopuszcza się nawet do przyprowadzenia kumpli do żony w trakcie połogu i naśmiewanie że z jej piersi i krocza. Okropność...
Na miejscu Majki uciekałabym gdzie pieprz rosnie, a ona wytrzymała tak przez 13 lat. W tym czasie urodziła drugie dziecko. Po wielu latach w tyranii męża zdecydowała się odejść.Odetchnęłam, bo w trakcie lektury wiele razy miałam ochotę zasadzić jej kopniaka na "przebudzenie".
Całość akcji dzieje się w czasach PRL-u, a tym bardziej jest mi to bliskie że w okolicach Kielc. Wiele miejsc opisywanych w powieści jest mi osobiście znanych.
Podobał mi się klimat "Żony psychopaty", dawne czasy kiedy sama byłam dzieckiem, ubrania na kartki, pranie wieszane nad kuchnią, mięso tylko na niedzielę i święta.
Powrót do przeszłości :-)

Moja ocena +5/6

czwartek, 19 czerwca 2014

Nancy Rossiter "Zrozumieć bez słów"

 Książka spory kawałek czasu czekała na mojej półce na swoją kolej. W piątek 13 czerwca jechaliśmy z dziećmi na przedszkolną wycieczkę do Zatoru. Wrzuciłam ją sobie do torby i podczas podróży (2 godziny w jedną stronę i 2 w drugą) przeczytałam tą książkę.
W swoim dorobku czytelniczym miałam okazję obcować już z kilkoma historiami ukazującymi problem dzieci autystycznych. Można powiedzieć, ze czytając "Zrozumieć bez słów" miałam jakieś porównanie.
Na początku historii poznajemy Callie oraz jej synka Henrego Callie jest samotna matką, po tym jak dowiaduje się o chorobie swojego ojca postanawia wrócić wraz z Henrym w swoje rodzinne strony. Trzylatek sprawia swojej mamie sporo problemów, jest lękliwy, lubi uciekać, nie znosi zaburzonego planu dnia. Dziecko ma stwierdzony autyzm i zarówno o jak i jego mama muszą nauczyć się żyć w sposób aby nie szkodzić a pomóc Henremu.
Niewiele wiemy, my czytelnicy. o życiu prywatnym bohaterów. Wszystko tak jakoś opisane powierzchownie, że tak naprawdę nie mogłam w żaden sposób zżyć się z postaciami książki.
Do naszych głównych bohaterów dołącza Linden - dawna młodzieńcza miłość Callie. Odebrałam go jako osobę wyidealizowaną przez autorkę, człowiek doskonały, bez wad, a wręcz swoim cudownym charakterem potrafi zdziałać cuda. Od samego początku ma idealny wpływ na Henrego i doskonale się nim zajmuje. Także psy Lindena pomagają w terapii chlopca, szkoda tylko że do minimum był ten wątek sprowadzony. Liczyłam na opisy zajęć z psami czy choćby ich zachowań wobec chłopca.
Całość mocno przesłodzona, chociaż pomysł fajny. Można było opierając sie na tym pomyśle napisać naprawdę świetną i wzruszającą powieść. a tak to wyszła taka sobie opowieść...
Jednym słowem -  ciepła historia na jeden wieczór, nie więcej...
Moja ocena -4/6

Nico & Vinz - Am I Wrong (Lyrics)





Ostatnio taka nuta za mną chodzi :-)

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Erica Spindler "Wyścig ze śmiercią"


Każdy kto lubi powieści z dreszczykiem zna nazwisko Spindler. Ja osobiście spotkałam się pierwszy raz z jej ksiązką kupując wydanie pocket w Biedronce jakieś 1,5 roku temu. "Wyścig ze śmiercią" jest moim czwartym thrillerem tej autorki. Jak dotąd mogę śmiało twierdzić, że biorę jej książki w ciemno, bo jeszcze się nie zawiodłam.
Powieść zaczyna się w momencie gdy Rachel, siostra Liz, ma kłopoty. Nic nie wiadomo...co jest przyczyną nagłego niepokoju Rachel ani kto ją przesladuje. wiemy tylko tyle, że dziewczyna która do tej pory była przykładną panią pastor na Florydzie przed czymś ucieka i najwyrażniej kogoś się boi. Ostatni ślad jaki po sobie zostawiła to wiadomość nagrana na automatycznej sekretarce. Rachel zadzwoniła do Liz by poinformowac ją w pośpiechu że dopadli ją i musi uciekać.
Liz nie daje wiary w ucieczkę siostry tak jak sugeruje policja. Rachel była spokojną i sumienną osobą i Liz wie, że dla własnego "widzimisię" nie opuściła by swojej pracy ani ludzi którym pomagała będąc panią pastor.
Kiedy Liz bierze sprawy w swoje ręcę i jedzie na Florydę zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Zostają brutalnie zamordowane kolejne dziewczyny. Wszystko wskazuje na to że jest to powtórka zbrodni sprzed wielu lat. Jednak coś tu nie do końca pasuje. W odkryciu prawdy Liz pomaga jej były policjant Rich a prywatnie właściciel baru. Oboje podejrzewają że w sprawy morderstw wmieszana jest lokalna sekta.
W tej powieści Spindler mamy trochę takie poplątanie z pomieszaniem. Jest wątek satanistów, byłego wieżnia, trochę romansu...Dla mnie chyba za wiele jak na jedną książkę.Zdecydowanie wolę skupić się na jednym.Zakończenie całkowicie odbiegało od moich norm myśleniowych.Autorce i tym razem udało się mnie zaskoczyć.Nie zgadłam kto jest mordercą i przyznaje że była to osoba najmniej przeze mnie podejrzewana. To duży plus dla pani Spindler.
Książkę polecam. Chociaż poprzednia bardziej mi się podobała ze względu na tematykę to ta tez ma swoje zalety i z pewnością znajdą się jej fani.Warto dodać, że fajnie wydaje swoje książki Mira Harlequin. Podoba mi się ich wielkość, okładki i czcionka.

Moja ocena +4/6

środa, 11 czerwca 2014

Jodi Picoult "Z innej bajki"







Ksiązka pożyczona od Iwonki. Do jej przeczytania zbierałam się wiele razy, zawsze coś innego w między czasie wpadało mi w ręce.Nie ukrywam, że ciekawa byłam co tym razem w swojej twórczości pokaże moja ulubiona Jodi Picoult.
Do tej pory byłam oczarowana jej powieściami. "Bez mojej zgody", "Krucha jak lód" czy "To, co zostało" wywarły na mnie mega wrażenie. Problemy jakie porusza Jodi w swoich książkach są życiowe ale tez problematyczne. Nie sposób o nich zapomnieć a czytając niejednokrotnie wzruszamy się lub zaskakujemy.
Tym razem nie wzruszyłam się ani nie zaskoczyłam . Czy była to ksiązka warta uwagi? Wg mnie tak, ale wielbiciele klasycznej Picoult mogą być jednak rozczarowani.
"Z innej bajki" to książko- bajka. nie umiem tego inaczej nazwać. Jest to opowieść gdzie świat realny miesza się z bajkowym i na odwrót. Główną bohaterką jest 15-letnia Delilah, która odbiega charakterem od swoich rówieśników. Gdy jej koleżanki umawiają się na randki ona najchętniej zamyka się w pokoju czytając książki. Jej ulubioną lektura jest wypożyczona z biblioteki książka "Z innej bajki". Dalilah zna ja tak doskonale, że pamięta każdy szczegół tej bajki. W tej książce dziewczyna odnajduje swojego przyjaciela, księcia Oliviera. Osoba ta jest jej tak bliska że Delilah czuje, że trafiła na bratnią duszę.Kiedy książę Olivier zaczyna przemawiać do niej z kartek książki dziewczyna wie, że dzieje się coś niezwykłego. Olivier chce uciec ze swojej bajki do innego życia, podobnie jak Delilah. Oboje czują się bardzo samotni i mają tylko siebie. W dodatku matka dziewczyny zaczyna podejrzewac ze z córka dzieje się coś złego, siedzi coraz częściej zamknięta w pokoju, rozmawia z kimś kogo nie ma... sytuacja będzie trudna do opanowania a jak się skończy? Czy Olivier trafi do świata Delilah czy może stanie się zupełnie odwrotnie?
Bajkowa opowieść dla młodzieży. Jak ktoś lubi takie bardziej fantasy ksiązki to polecam. Plus dla autorki, że podzieliła treść książki kolorami. Czytając nie pogubimy się gdzie jest historia Oliviera, gdzie Delilah a jeszcze gdzie indziej sama bajka.
Powieść może nie jest w moich klimatach, bo zdecydowanie wolę pozostałe książki Jodi, ta jednak ma w sobnie coś pozytywnego.Warto się z nią zapoznać, bo mozna spędzić przyjemne chwile czytając coś tak magicznego i przenoszącego mysli w świat bajek.

Moja ocena +4/6