Alex Noan jest po rozwodzie. Razem ze swoimi braćmi, Markiem i Samem mieszka nad Zatoką Friday. Jest na skraju bankructwa a jedyne czym obecnie się zajmuje to topienie smutków w alkoholu. Pewnego dnia w swoim domu spotyka ducha.Alex sam nie wie czy ma zwidy czy faktycznie zawiązał kontakt z jakąś istotą. Duch okazuje się być faktycznym mieszkańcem domu Alexa, na dodatek widzieć go może tylko Alex.Razem próbują odszukać przyczyny błądzenia ducha w jego przeszłości, co nie jest łatwe, bowiem ów duch niczego nie pamięta, poza małymi skrawkami wspomnień.
Zoe przybyła do Zatoki Friday by odnowić stary dom i przystosować go do opieki nad chorującą babcią. rodzice Zoe zmarli a mąż okazał się gejem. Na pomoc dziewczynie w remoncie przybywa Alex. W ten sposób zaczyna się ich znajomość. Oboje czują między sobą rodzące się uczucie, ale nie chcą dopuścić do jego rozkwitu.Alex jest typem łobuza a Zoe- anioła. Taki szablonowy, typowy układ...
Niestety rozczarował mnie ta historia. Nie odnalazłam tu nic dla siebie. Motyw ducha był mocno naciągany a ja nie lubię żadnych wstawek fantasy. Irytowało mnie zachowanie głównych bohaterów i te ich "umizgi".
Kompletny brak akcji sprawił, że przy książce zwyczajnie usypiałam.Rozumiem, patrząc na pozytywne opinie, że książka może się podobać. Jeśli w mojej ocenie ma dostać coś powyżej "czwórki" musi spełnić przynajmniej jeden warunek:
- musi mnie zainteresować, rozśmieszyć, sprawić bym wyciągnęła z niej jakieś wnioski albo sprawić bym zwyczajnie miło spędziła czas.
Niestety nie poczułam żadnego z powyższych :-(
Moja ocena 2/6