poniedziałek, 15 czerwca 2015
Patricia Hermes "Werka Rozterka i nowa niania"
Moja córka czyta.Czyta dużo, codziennie i przestać nie zamierza. I dobrze. To właśnie z myślą o mojej dziewięciolatce chętnie przygarnęłam do recenzji książkę o zwariowanej dziewczynce- Werce.
Tytułowa Werka jest roztrzepana, pełną niekoniecznie mądrych pomysłów, dziewczynką. Mieszka z czwórką rodzeństwa, mamą pracującą w muzeum, tatą pilotem, psem Waflem oraz fretką Margolą. Ze względu na pracę rodziców do ich domu trafia nowa opiekunka Ania. Dzieci od razu polubią nową nianię, niestety rodzice nie od razu zaakceptują pracownicę. Ania zdobędzie przychylność dzieci tym, że ciągle będzie się starała być po ich stronie.Nie do końca spodoba się to rodzicom Werki.
Na domiar złego Werka pewnego ranka wpada na szalony pomysł. Dziewczynka postanawia zabrać fretkę Margolę do szkoły, oczywiście po kryjomu przed rodzicami. niestety podczas zabaw w szkole Margola gryzie chłopca w palec, co przysparza Werce mnóstwa kłopotów. Dziewczyna nie może dłużej ukrywać tego co zrobiła i musi ponieść konsekwencje swoich czynów. Mama na serio będzie chciała oddać Margolę do sklepu zoologicznego, ale Werka zrobi wszystko, co tylko może by uratować zwierzątko przed oddaniem.Po swojej stronie oczywiście będzie miała nową nianię.Jak zakończy się walka o fretkę? Przekonajcie się sami.
Werka rozterka to pierwsza część z serii o przygodach szalonej kilkulatki. Mnie osobiście książka przypadła do gustu. Jest to idealna pozycja dla dzieci czytających już samodzielnie, dobra dla przedziału wiekowego 8-10 lat. Jest na tyle krótka, że nie zmęczy młodego czytelnika, ale na tyle długa, że potrafi zainteresować fabułą. A do fabuły przyczepić się nie można, dziewczynka, chociaż nieco szalona, to tak pozytywnie. Jak każde dziecko w tym wieku pakuje się w rozmaite kłopoty. sęk w tym,by umieć wyciągnąć w nich wnioski. Po lekturze "Werki Rozterki" nasuwa się pytanie: jak ja jestem odpowiedzialna za moje zwierzątko? Czy umiem przyznać się do błędów? Czy kłamstwo popłaca?
Bardzo dobra historyjka z morałem i humorem. Dodatkowe ilustracje wprowadzają dziecko w świat małej łobuzicy. Moja córka przeczytała jednym tchem, potem sięgnęła po drugi tom z taką damą ciekawością.Polecamy!
Dziękujemy portalowi Sztukater za egzemplarz!
Nasza ocena 5/6
piątek, 12 czerwca 2015
43. Andrew Roe "Cudowna dziewczynka"
Od czasu do czasu w mediach pojawiają się informacje o różnych cudownych zdarzeniach, jakie z reguły nie mają wytłumaczenia "na poczekaniu". Któż z nas nie słyszał o uzdrowicielach, magicznej mocy wody ze świętego źródła, objawieniach Matki Bożej, płaczących figurkach, twarzach świętych na szybach mieszkań i tym podobnych zjawiskach. Zawsze wkoło tego typu historii pojawia się szum medialny, trudno się temu dziwić. Ludzie łakną takich informacji, chcą wierzyć w cuda, chcą mieć nadzieję, że jest sens wierzyć w cokolwiek. Jedni wierzą, że to sprawa Boga, inni są sceptycznie nastawieni, a czasem nawet odnoszą się niechęcią do "cudów" jakimi częstują nas media. Fakt jest jeden, kiedy wieść o czymś podobnym pójdzie w świat, nie sposób jej zatrzymać. Nie da się uchronić przed ciekawością natury ludzkiej, a odebranie drugiemu wiary w lepszy świat i sens życia może być tragiczne w skutkach.
Anabell Vincent ma 8 lat, rok temu uległa strasznemu wypadkowi samochodowemu. Od tej pory dziewczynka jest w stanie mutyzmu akinetycznego, prościej: zapadła w głęboką śpiączkę, od roku leży podłączona do aparatury podtrzymującej życie a opiekę nad nią sprawuje matka Karen wraz ze sztabem masażystów, rehabilitantów i pielęgniarek. Pomagają tez przyjaciele rodziny, tzw. Aniołowie Anabelle.Przez dom Vincentów przewijają się tabuny ludzi, wszystko przez jedną kobietę, która twierdzi, że poczuła od dziewczynki dziwną moc, która ją uzdrowiła. Lawina ruszyła, wiadomość o cudownej dziewczynce poszła w świat i sprowadziła tłumy potrzebujących. Każdy chce chociaż przez chwilę pomodlić się przy chorej i poprosić ją o powrót do zdrowia, swój i swoich bliskich. Ludzie jadą do domu Vincentów z najdalszych zakątków świata, by móc przekonać się o dobroczynnej mocy Anabell. Dom Karen pozostaje dla wszystkich otwarty, kobieta stara się nie odbierać nadziei nikomu, chociaż jest bardzo zmęczona ciągłymi wizytami nieznajomych.
John, ojciec dziewczynki, odszedł. Nie wytrzymał zrzuconej na niego odpowiedzialności za wypadek córki, wymiękł.Od zawsze gryzły go wyrzuty sumienia, co było gdyby nie jechał wtedy tamtą drogą? Czy mógł zrobić cokolwiek, by jego córka nie ucierpiała? Chociaż John nigdy nie usłyszał od żony wyrzutów, czuł że Karen obwinia go o to co stało się z ich córką. Miała wtedy tylko 7 lat, była co prawda nico "innym" dzieckiem, ale była zdrowa. John oddalił się od żony i córki, jednak kiedy zobaczył je w telewizyjnym programi zapragnął uratować swoją rodzinę. Powrót do domu okaże się przeżyciem trudniejszym niż się spodziewał.
Andrew Roe napisał bardzo dojrzałą i poruszającą książkę. Wbrew pozorom nie dotyczy ona tylko kilkulatki, która ma niezwykłą moc. To powieść o ludziach, którzy pragną mieć cel w życiu, chcą wierzyć, że uda im się wyzdrowieć lub uratować najbliższych. Wiara czyni cuda, czasem wystarczy podświadomie wierzyć w coś bardzo mocno i okazuje się, ze marzenie się spełnia. Potęga podświadomości- to prawdziwy cud, z którym nie sposób negocjować.
Autor napisał powieść o wielu obliczach. Postawa Karen i Johna daje czytelnikom przykład, by doceniali każdą chwilę spędzoną z dzieckiem. Nie ważne czy grzeczne, czy dokucza. Historia wypadku Anabell wręcz krzyczy : Szanujcie każdą chwilę, jaka jest dana wam przeżyć. Za chwilę może ona się skończyć. Ja tak właśnie odebrałam sens "Cudownej dziewczynki".
"Nie wierzcie, że szczęście będzie trwać wiecznie. Nawet jeśli dzieciaki dają wam w kość, nawet jeśli chcielibyście pozbyć się ich- czy to na stałe, czy na chwilę- tulcie je, a potem przytrzymajcie jeszcze chwilę. Wwąchajcie się w ich włosy, poczujcie ich oddech, chłońcie istotę ich życia, zachwycajcie się rytmem bicia ich małych pięknych serduszek, bo wystarczy ułamek sekundy, a wszystko ulegnie zmianie"
O ile cała historia nie wywołała u mnie łez na policzku, tak ten powyższy fragment zawładnął moim serduchem. Jako matka poczułam ogromne pragnienie przytulić wtedy moje dzieci, zatracić się w nich i zapomnieć o wszystkich co w złości kiedykolwiek im powiedziałam. Ta chwila, ten moment, był tylko nasz.
Andrew Roe ukazał w "Cudownej dziewczynce" istotę potrzeby ludzkiej wiary. Napisał emocjonującą książkę, w której bohaterzy pogubili się za sprawą niepełnosprawności swojego dziecka. jedynie ich wiara i miłość pomogła odnaleźć właściwą drogę do zgody. Autor poruszył tez kwestę Kościoła, jak oni, jako instytucja odnoszą się do tego typu zjawisk? Zapadająca w pamięć historia dziewczynki nie powinna pozostać niezauważona. Książkę polecam, ja z pewnością zapamiętam ją na długo.
Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka!
Moja ocena 5/6
czwartek, 11 czerwca 2015
42. Cathy Glass "Nie zabierajcie mi dziecka"
Ze wszystkich książek z serii Prawdziwe Historie właśnie opowieści Cathy Glass lubię czytać najbardziej. Autorka i tym razem wciągnęła mnie historią pewnej nastolatki, której życie bardzo skomplikowało się, gdy okazało się, że spodziewa się dziecka.
Cathy wielokrotnie zajmowała się dziećmi, dając im tzw tymczasowym dom. Starała się pogodzić pracę zawodową, wymagającą wielu poświęceń, z życiem prywatnym, w którym wychowywała dwójkę swoich dzieci - Adriana i Paulę. Zazwyczaj pod skrzydła Cathy trafiały małe dzieci, tym razem przed pracownicą opieki społecznej stało nie lada wyzwanie- nastolatka w ciąży. Siedemnastoletnia Jade bez środków do życia i domu zostaje podopieczną Cathy. Jest w zaawansowanej ciąży, matka wyrzuciła ją z domu, twierdząc, że nie ma w nim warunków dla niej i dziecka, które się urodzi. Jade spotyka się z ojcem dziecka- Tylerem, który okazuje się być rozsądniejszy niż przyszła mama. Wspólne mieszkanie Cathy z nastolatką nie jest usłane różami, dziewczyna okazuje się być mało odpowiedzialna o czym przekonuje się Cathy w niedługim czasie. Jade spotyka się z koleżankami w centrum handlowym, pije alkohol, notorycznie okłamując swoją opiekunkę.Nie zmienia się zachowanie dziewczyny, nawet wtedy, gdy dziecko się rodzi. Przyjście na świat córeczki powoduje tylko frustracje Jade. Jest zmęczona i poirytowana wstawaniem w nocy, opieką nad maluszkiem i jego płaczem. Jade odmawia karmienia piersią, jest notorycznie upominana przez Cathy o obowiązku karmienia, przebrania czy szczepieniu córki. Cathy pragnie uchronić młodą mamę przed konsekwencjami takiego zachowania. niestety sytuacje powtarzają się na tyle często, że Jade grozi odebranie córeczki.Jak zakończy się historia Jade, Tylera i małej Courtney? Czy młoda mama ogarnie się w odpowiednim momencie i zatrzyma córeczkę?
Cathy pisze wyjątkowo. Lekko, przystepnie i szczerze. Bez owijania w bawełnę opisuje życie wielu poszkodowanych dzieci, ich losy niech będą dla nas przestrogą a zachowanie Cathy przykładem do naśladowania. Jestem pod ogromnym wrażeniem cierpliwości jaką posiada w sobie autorka. Jej wyczucie, takt i delikatność to najpiękniejsze cechy pracowanika opieki społecznej. Każda z jej opowieści ma w sobie coś urzekającego, coś wciągającego i nie pozwalającego na odłożenie książki. Nie dziwi fakt, że prawdziwe historie opisywane przez panią Glass stają się tak popularne i chętnie czytane. Zlo czai się wszędzie, ale potrzeba ludzi, którzy potrafią efekty wyrządzonych krzywd zminimalizować jak tylko się da. Nie można zapomnieć o traumie, ale można nauczyć się jak dalej żyć, żyć lepiej, by nie popełniać w przyszłości tych samych błędów. Skrzywdzone dzieci lubią naśladować nieprawidłowe zachowanie rodziców. Sztuką jest pokazać im jak powinna funkcjonować normalna rodzina. Jak należy się do siebie odnosić, jak traktować rodziców rodzeństwo, jak się kochać najpiękniejsza miłością. Cathy Glass jest świetna w tym co robi, chwała jej za to , że ma tak wielkie serce, w którym miesci nie tylko swoje dzieci, ale tez dzieci, którymi się opiekuje, poświęcając im maksimum uwagi i czasu. To zaprocentuje, na pewno!
Dodam tylko, że czytając książkę nasuwała mi się myśl o filmiku jako krąży po internecie. Children see, children doo (Dzieci widzą, dzieci robią). To chyba najbardziej trafna puenta mojej recenzji .
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Akurat i Muza!
Moja ocena 5/6
środa, 10 czerwca 2015
41. Dominika Van Eijkelenborg "Czuły punkt"
Porwana, zamknięta, bez jakichkolwiek warunków do życia. Ciemny pokój, kanapki z supermarketu i od czasu do czasu wyjście do toalety w celu załatwienia swoich potrzeb oraz szybkiego mycia. Tak przez dłuższy czas wyglądało życie młodziutkiej dziewczyny, Weroniki. Przyznacie, że brzmi intrygująco? Ja też skusiłam się na ciekawy opis, bo lubię takie "klimaty". Nutka strachu, szybkie czytanie żeby dowiedzieć się co dalej, ciekawa intryga, lubię takie książki. Pod warunkiem, że są dobrze napisane a autor/autorka dobrze wyprowadzi akcję. Tym razem, nie do końca byłam zachwycona thrillerem "Czuły punkt".
Weronka jest modą i piękną dziewczyną z Polski.Studiuje weterynarię i w ramach wymiany studentów dziewczyna jedzie do Holandii. Tam, podczas majowego spaceru, zostaje brutalnie porwana i zgwałcona. Następnie trafia do ciemnego pokoju, gdzie Luke, który ma jej pilnować, pozwala jedynie na krótkie wizyty w toalecie, oraz donosi niesmaczne jedzenie. Weronika jest przerażona, nie wie czy zostanie zabita, czy może trafi na handel żywym towarem?
Luke, który trochę pogubił się w życiu jest jednym z napastników Weroniki. Jego zadaniem jest pilnowanie dziewczyny, jednak między nimi rodzi się coraz dziwniejsza więź. Zamiast nienawiści, obrzydzenia i strachu porwana zaczyna coraz częściej z sympatią myśleć o Luke"u. również on jest zafascynowany Weroniką i postanawia zrobić wszystko, by uratować dziewczynę.
Miał być mroczny thriller a trochę wkradło się romansu. Czy wyszło to autorce na dobre? Według mnie, niekoniecznie. Byłam zaskoczona takim obrotem sprawy i w pewnym momencie ksiązka zaczęła mnie drażnić. Nie tego oczekiwałam po tak obiecującym opisie! Chyba pani Dominika nieco zboczyła z torów pierwotnej fabuły, szkoda, bo akcje można było rozwinąć w taki sposób, że czytelnik nie mógłby się oderwać. Owszem, książkę czyta się szybko, jest ciekawa, ale na swoj sposób. Pomieszane gatunki trochę popsuły mi przyjemność z lektury.
Na pewno mogę śmiało napisać, że autorka zadbała o stronę psychologiczną bohaterów. w "Czułym punkcie" mamy świetnie opisaną relację osoby porwanej z oprawcą, jej uczucia, doznania oraz wewnętrzną przemianę. To samo dotyczy oczywiści Luke"a. Z zimnego i wyrachowanego gangstera przemienia się w czułego na ludzkie zło człowieka. W dodatku staje się na końcu przykładem do naśladowania!
Akcja książki utrzymana jest w tempie szybkim, powiedziałabym że za szybkim. nie nadążałam za bohaterami, czegoś wyraźnie brakowało mi w fabule, coś było niedopowiedziane, działo się za szybko, nie wiadomo dlaczego. Weronika i Luke zafascynowali się sobą tak po prostu, jakby nic się nie stało. nie mogłam pojąć motywów takiego obrotu wydarzeń. Zdecydowanie, zamiast elementów romansu oczekiwałam mrocznej atmosfery i napięcia. Sądziłam, że przeczytam książkę równie dobrą jak "Pokój" Emmy Donoghue, niestety. Poczytajcie, sprawdźcie, może Wam przypadnie bardziej do gustu. Dla mnie średni thriller z elementami romansu.
Za egzemplarz dziekuję wydawnictwu Mira Harleqiun.
Moja ocena -4/6
poniedziałek, 8 czerwca 2015
40. Alek Rogoziński "Ukochany z piekła rodem"
Niektórzy twierdzą, że związek starszej kobiety i młodszego mężczyzny z góry jest skazany na niepowodzenie. Czy tak jest naprawdę? Trudno generalizować, ale z pewnością, jak w każdym innym związku, z czasem pojawiają się problemy. Kiedy zauroczenie mija zaczynamy dostrzegać w partnerze coraz więcej wad. Sztuką jest kochać kogoś mimo czegoś, prawda? W momencie, gdy Joanna poznała młodszego od siebie fotografa, myślała, że cały świat leży u jej stóp. Szybko okazało się, że tak na prawdę mało wie o swoim ukochanym. Kiedy Konrad zostaje zamordowany cały świat Joanny wywraca się do góry nogami.
Joanna to główna bohaterka książki Alka Rogozińskiego. Roztrzepana i zabawna czterdziestoletnie pisarka marzy o wielkiej miłości. Kiedy poznaje fotografa Konrada, szybko nawiązuje z nim bliską relację. Nic nie robi sobie z uwag przyjaciółki Betty na temat znacznej różnicy wieku. Joanna cieszy się każdą chwilą przy boku ukochanego. Jednak Konrad okazuje się nie być do końca uczciwy wobec swojej dziewczyny. Manipuluje nią i zwyczajnie bawi się jej uczuciami. Pewnego dnia fotograf zostaje znaleziony zamordowany w łazience. Natychmiast rozpoczyna się wnikliwe śledztwo z którego wynikną niespodziewane fakty!
Kim okaże się tytułowy ukochany z piekła rodem? Kim będzie jego oprawca? Dowiecie się z lektury!
Alek Rogoziński stworzył książkę, którą można zaliczyć do dwóch gatunków literackich. Jest zbrodnia, dość makabryczna i zapewniam, że na tym się nie skończy, jest ofiara i śledztwo. Mamy więc kryminał, taki jaki należy. Ale to nie koniec, mamy także świetnie napisane dialogi, użyty w książce doskonały humor i zwariowane bohaterki, czyli komedię jak się patrzy! Ten komedio-kryminał zdecydowanie trafił w mój gust. Lekkość słowa jaką posługuje się autor sprawia, że książkę czyta się płynnie, szybko i z prawdziwą przyjemnością. Tam cały czas coś się dzieje, czytelnik nie zdąży odetchnąć i znów kolejna akcja i skupiać się trzeba nad szukaniem winnego. Autor zadbał tez o tych, co lubią gubić się w fabule. Na samym początku książki wyszczególnił bohaterów i krótko ich opisał. Nie ma bata, nie zgubicie wątku a przyjemności z czytania dużo więcej.
"Ukochany z piekła rodem" to bardzo udany debiut literacki pana Rogozińskiego.Oby więcej takich debiutów na polskim rynku literackim. Zaskakuje zakończeniem, wciąga ciekawą fabułą, bawi współczesnym poczuciem humoru. Wszystko idealnie ze sobą wyważone, daje książkę nadającą się na odstresowanie i relaks. Bawiłam się doskonale, szkoda, że tak szybko się skończyła. Polecam!
Za egzemplarz bardzo dziękuję Autorowi!
Moja ocena 5/6
sobota, 6 czerwca 2015
39. Rowan Coleman "Słowa pamięci" Recenzja przedpremierowa
Zaczyna się niewinnie. Zapominasz o błahostkach, co właśnie miałaś powiedzieć i po co poszłaś do sklepu.
Zwalasz winę na stresującą pracę, nerwowy tryb życia, ciągłą gonitwę za czymś.To minie - myślisz. Nie mija, Twoja frustracja narasta z każdym zapomnianym słowem, czujesz się nikim, bo nie pamiętasz imienia swojego dziecka, nie wiesz co czujesz do męża a przypomnienie sobie swojej daty urodzenia zajmuje Ci cały dzień. Twoi bliscy zaczynają Cię kontrolować na każdym kroku, ograniczając Twoje praca swobody, prawa do zwyczajnego życia. To Alzheimer, wyrok, od którego nie uciekniesz.
Claire choruje na Alzeimera. Jest mamą nastoletniej Caitlin i trzyletniej Esther. Od niedawna także żoną budowlańca Grega, ojca biologicznego Esther. Choroba osacza jej mózg w najmniej spodziewanych momentach i przy najbardziej istotnych sprawach. Zaczęło się od zapominania drobnostek, a obecnie Claire na problem, chociażby z imieniem młodszej córki Z chęcią pomocy, do ich domu wprowadza się mama Claire- Ruth. Na początku córka odbiera to jako atak na jej samodzielne życie, ale wkrótce będzie wdzięczna za każdą dodatkową osobę przy swoim boku. Claire robi się jak dziecko, wymaga nieustannej uwagi, ze względu na swoje i najbliższych bezpieczeństwo. Ona sama poza swoją chorobą ma też nie lada wyzwanie przed sobą, musi wyznać całą prawdę Caitlin na temat jej biologicznego ojca. Musi to powiedzieć córce, zanim zapomni. Także Catlin ma matce coś ważnego do powiedzenia, coś o czym każda córka chciałby powiedzieć mamie. Gdyby tylko, to było takie proste.
Claire zaczyna tworzyć tzw. Księgę Pamięci, zapisując istotne wydarzenia i słowa, słowa pamięci, które ulatują z jej głowy szybciej niż bąbelki z szampana.
"Słowa pamięci" to niesamowita powieść ukazująca trudy walki z chorobą Alzeimera. Cudownie napisana, wciągająca do granic możliwości życiowa historia zapadnie w pamięć na długo. Autorka pokazała w wyjątkowy sposób obraz osoby dotkniętej chorobą, jej walkę, bezsilność i zagubienie. To także wspaniały przykład relacji międzyludzkich, a przede wszystkim miłości matki do córki, tej najbardziej dojrzałej i bezinteresownej z wszystkich typów miłości. Ruth kochała córkę i za wszelką cene pragnęła pomóc jej w odnajdywaniu się w nowej sytuacji. Calire tez darzyła ogromnym uczuciem Caitlin, kochała ją tak mocno, że na wiele lat zapomniała o swoich pragnieniach, skupiając się tylko na córce. Teraz, stojąca u dorosłości Caitlin sama będzie musiała podjąć najwazniejsze dla niej decyzje i odpowiedzieć sobie na pytanie "Jaką matką będę?".
W "Słowach pamięci" nie mozna nie wspomnieć o cudownym uczuciu Grega do chorej żony. Takiego męża chciałaby mieć każda z nas, troskliwy i niezwykle cierpliwy człowiek, znosił wszelkie przykrości jakie ofiarowała mu Claire. Nic nie było jednak w stanie zadusić uczucia, jakim darzył żonę. Jego miłość sprawiła, że Caitlin w pewnym omencie odnalazła się na nowo. Historia Grega i Claire sprawiła, że moje serce rozpadło się na milion kawałków. Płakałam przy zakończeniu, to co przeczytałam wprawio mnie jednoćześnie w zachwyt i wzruszenie. Ile mozna zrobić dla drugiego człowieka? Jak daleko można się posunąć, by zobaczyć uśmiech na twarzy ukochanej osoby? W rodzinie siła!
Rowan Coleman stworzyła nietuzinkową powieść, w której pierwszych skrzypiec nie gra Alzheimer, ale potęga rodziny, jej siła i miłość jaką daje. To historia bogata w emocje i wartości, których szukamy w dobrych ksiązkach obyczajowych.
"Słowa pamięci" to głęboko zapadająca w umysł powieść, nie sposób się od niej oderwać. Kiedy zapadłam w fotel z czytnikiem w ręce to przepadłam na 4 godziny. Coś magicznego w sobie ma ta książka. Nie wiem, czy dlatego, że temat i obrazy bohaterów były bardzo ciekawie napisane, czy może dlatego, że to zwyczajnie pięknie ukazana relacja ludzi,których dotknęło samo życie? Bez przesłodzenia, bez polepszania, taką opowieść przedstawiła nam autorka.
"Słowa pamięci" przybliża nam obraz dotkniętej chorobą osoby, jej strach, niepewnośći zagubienie. Te uczucia podczas lektury będziemy odczuwać jak swoje własne lęki. Książka sprawi, że spojrzymy na osobę chorą jej oczami i doświadczymy sami czego się boi i jak Alzheimer wpływa na dalsze zycie.
Piękna, wartościowa i wzruszająca. Rowan Coleman stworzyła powieść w stylu Jodi Picoult.
Zachęcam bardzo gorąco, bo takie powieści trzeba sobie polecać.
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.
Data wydania 9.06.2015 r
Moja ocena +6/6
wtorek, 2 czerwca 2015
38. Mary Alice Monroe "Siostry na lato"
Macie czasem tak, że wystarczy jeden
rzut oka na okładkę by wiedzieć, że to idealna książka na lato?
Wszak ta pora roku ma swoje przywileje i kojarzy się od zawsze z
beztroskimi wakacjami, urlopami i wypoczynkiem. Tak naprawdę nie
istotne, czy wyjeżdżamy gdzieś na koniec świata czy odpoczywamy
na leżaku we własnym ogródku czy balkonie...lato jest latem i
nawet książki czytane na wakacjach powinny być specyficzne. O tym,
czy „Siostry na lato” okazały się dla mnie idealną lekturą
wakacyjną dowiecie się za chwilę.
Trzy siostry, co prawda przyrodnie, ale
jednak siostry. I trzy różne temperamenty każdej z nich. Jedna
babcia, którą dziewczęta nazywają pieszczotliwie Bunią i jedno
lato, które ma wszystko zmienić. Mniej więcej tak wygląda
spotkanie z bohaterkami powieści Mary Alice Monroe.
Carson, Dora i Harper zostają
zaproszone przez ukochaną babcię na jej osiemdziesiąte urodziny do
nadmorskiego miasteczka Morska Bryza, gdzie mieszka Bunia. To są jej
ostatnie chwile w klimatycznej miejscowości, ponieważ Bunia chce
się wyprowadzić do ośrodka dla osób starszych. W trakcie
ostatniego lata, chce razem z wnuczkami spędzić trochę czasu.
Intencje Buni nie są do końca takie przypadkowe, jakby się mogło
wydawać. Celem babci jest sprawienie, by wszystkie wnuczki zbliżyły
się do siebie i odnalazły łączące je więzi. Sprawa nie jest
prosta, ponieważ dziewczyny bardzo się od siebie różnią. Bunia
ma jednak pewien tajny plan, by wnuczki się na nowo polubiły. Czy
lato w Morskiej Bryzie okaże się zbawieniem, czy porażką? Co z
tego wyniknie? Nie zdradzę!
„Siostry na lato” to powieść
skąpana w słońcu i morskich falach, doskonale oddaje klimat
wakacji, chociaż wcale nie jest taką banalną lekturą na jaką
wygląda. Autorka poruszyła problem trudnych relacji rodzinnych i
niezgodności charakterów. Poznając każdą z sióstr, poznajemy
tak naprawdę inną historię życiową. Dora zmaga się z rozwodem i
samotnie wychowuje synka chorego na autyzm, Harper jest typem
mieszczucha a Carson od dziecka najlepiej czuła się w wodzie, stąd
też świetnie pływa i zaprzyjaźnia się nawet z delfinem. Przy
okazji poznaje pewnego mężczyznę i być może ma szansę na
miłość!
Skoro wspomniałam o delfinach, to w
powieści też nie zabraknie o nich informacji. Na samym końcu
książki autorka umieściła kilka ciekawostek na temat tych ssaków.
Czy wiedzieliście na przykład, że delfiny opiekują się małymi
przez dwa lata?Te inteligentne i świetnie słyszące zwierzęta ważą
nawet ponad 600 kilogramów. Potrafią być wspaniałymi przyjaciółmi
człowieka a w kryzysowej sytuacji nawet ratują mu życie.
„Siostry na lato” to idealna
powieść na ciepłą porę oku, do czytania pod gruszą lub na
wczasach. Nie skomplikowana fabuła, prosty, przystępny język oraz
sympatyczne bohaterki na pewno nie sprawią trudności w odbiorze
lektury. Dodatkowo piękna okładka oraz opisy nadmorskiej
miejscowości wprawią czytelników w typowo letni klimat. Jeśli
szukacie książki do czytania na leżaku, która Was nie zanudzi,
ale tez będzie lekka i przyjemna to jest to właśnie dobra
propozycja.
Polecam fankom literatury obyczajowej.
Z chęcią poznam kolejne losy Buni i
jej wnuczek, które mają się wkrótce ukazać nakładem Wydawnictwa
Prószyński i S-ka. Czy równie pozytywnie mnie zaskoczą? Oby tak!
Za egzemplarz dziękuję Portalowi
Sztukater!
Moja ocena +4/6
Subskrybuj:
Posty (Atom)