poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Wkrotce przeczytam...

Koniec marca obfitował jeszcze w zakupy nowych książek ale od początku kwietnia kupiłam tylko jedną...nową powieść Diane Chamberlain.Mam jeszcze do pokazania na blogu zdobycze ksiązkowe z gazet ale o tym innym razem.



Najwazniejsza jest ta pierwsza i to na nią najbardziej czekałam.
"Jezioro marzeń" kupiłam okazyjnie na allegro nową za 5 zł.
Ponieższe 3 tytuły kupiłam pod koniec marca w Matrasie w promocji 3 za 2, więc za "Samolot bez niej" zapłaciłam  1 grosz  :-)
"Małe szczęścia" zaskoczyła mnie objętością.Jest naprawdę grubiutka :-)
Ostatnia pozycja "Umarli nie kłamią" od wydawnictwa Mira Harlequin do recenzji.


Teraz zamiaruję czytac swoje zaległości ile się da.Zrywam chwilowo z bibliotekami i spędzam czas przy swoich oraz Iwonkowych ksiązkach :-))))

niedziela, 13 kwietnia 2014

Lisa Gardner "Zaginiona"

Książka z biblioteki :




  Co może oznaczać porzucony samochód na sródku drogi z zapalonymi światłami, silnikiem na chodzie oraz damską torebką w środku?Niewiele.
Czego możemy dowiedzieć się o głównej bohaterce? Rainie Conner to agentka FBI,  która walczy z alkoholizmem oraz ma problemy małżeńskie.Jej mąż to równiez agent FBI Quincy który angażuje się w poszukiwanie żony.O Rainie wiemy tyle ile mówi nam jej współmałżonek.Miała trudną przeszłość, zmagała się z wieloma ciężkimi sprawami które nie raz odbiły piętno na jej zdrowiu psychicznym.
Zaczęła popadać w alkoholizm co doprowadziło do wyprowadzki Quincego z domu.Warto równiez wspomnieć że nasza bohaterka zajmowała się  przed porwaniem pewnym trudnym chłopcem.Dougie to 7 latek z mnóstwem problemów, szuka rodziny a Rainie próbowała mu pomóc.Niestety chłopiec bardzo żle odebrał intencje Rainie i żywi do niej sporo wrogich uczuć.Jak to się ma do jej zaginięcia?
Kiedy do redakcji Sun przychodzi list z żądaniem okupu nikt nie ma wątpliwości że to nie żarty.Porywacz jest bezwzględnym psychopatą i tak naprawdę gra z policją i rodziną poszukiwanej.Tu liczy się czas.Trzeba szybko rozpracować umysł porywacza i namierzyć gdzie jest Rainie.Tym czasem zostaja porwane kolejne osoby a krąg podejrzanych stale rośnie.
Przyznaje, że Lisa Gardner znów mocno mnie zaskoczyła i to na plus.Świetnie skonstruowana fabuła, wartka akcja,ciekawi bohaterowie i zagadka trudna do odgadnięcia.Kiedy juz na 100 % wiedziałam w czyim domku została uwięziona Rainie okazałao się...że nic nie wiem.Porywaczem okazał się ktoś zupełnie inny.Lisa Gardner wodziła mnie za nos przez całą ksiażkę i takie thrillery lubię.Chyba śmiem twierdzić że nawet bardzo skupiając się nie odgadłabym naszego sprawcy.
Podsumowując...będę szukac kolejnych ksiażkek pani Gardner :-)))


Moja ocena  +5/6

sobota, 12 kwietnia 2014

Jeremy Howe "Mamotata"

Za pozyczenie ksiązki do poczytania dziekuję iwonce!



Powieść bardzo intymna, opisująca etapy żałoby po stracie ukochanej zony oraz opiekę nad dwiema córeczkami.Ksiązka napisana przez zycie.Jest to swego rodzaju spis wspomnień od chwili gdy Jeremy Howe dowiedział się o śmierci żony aż do dorosłości córek.

Latem 1992 roku Lizzie zostaa zaatkaowana przez przypadkowego mężczyznę.Po prostu znalazła się w nieodpowiednim miejscu i czasie.Kiedy w nocy policjant zapukał do drzwi Jerem'ego ta straszna wiadomośc stała się początkiem nowego etapu w jego zyciu.Od tej chwili musiał zaopiekowac się dwiema córeczkami.Do tej pory dziewczynkami zajmowała się Lizzie.Jeremy musiał posklejać swoje zycie na nowo, każdy etap, każdy obowiązek który dotychczas wykonywała żona spadł na barki mężczyzny.Stał się dla swoich córek "Mamotatą".
Jeremy w swoich wspomnieniach otwarcie mówi że nie był ideałem, szukał pomocy wśród rodziny, przyjaciół, zatrudnił opiekunkę do dzieci.Nie chciał na siłę być "do wszystkiego".To duży plus jak na wdowca, przyznac sie do błędu jest przecież bardzo trudno.

Jest to opowieść o mężczyżnie który z dnia na dzien musiał wypełnić pustkę w sercach córek, a jednoczesnie zachowac pozory normalności.W takich chwilach człowiek zastanawia się jak musiało byc mu ciężko.W dzisiejszych czasach bycie samotnym ojcem jest niewątpliwie wyczynem nie dla każdego.

"Mamotatę " polecam dla osób lubiących prawdziwe historie.Mnie osobiście nie poruszyła tak jak inne książki o tej tematyce ale uważam ze jest godna uwagi.


Moja ocena + 4/6

czwartek, 10 kwietnia 2014

Nowe od Iwonki i trochę o kupowaniu...

Niedawno ucieszyła mnie kolejna paczuszka od Iwonki.Bardzo lubie wymieniać się z Nią ksiazkami, mamy podobny gust i podobne książki nam się podobają.Cieszę się z faktu że mam zaufana osobę która nie obawia się pożyczac mi swoje zdobycze.

Na początek fotka 5 powieści które chciałam przeczytać :-)



"Mamotatę" juz opanowałam,recenzja na dniach :-)

Jeszcze raz wielkie dzięki za przesyłke Iwonko!

Teraz parę słow na temat kupowania książek.Ten temat od jakiegos czasu bardzo mnie nurtuje.Kilka dni temu szperalam w necie i znalazłam forum na temat nałogowego kupowania książek.Czyli cos o mnie ;-)
Niestety wiekszość ludzi tylko potwierdziła moje obawy.To jest całkowicie bez sensu.Ja non stop dokupuje nowe ksiazki które pietrzą mi się na regale a ich nie czytam bo nie mam czasu.Kupuję nawet 2-3 krotnie więcej niz mogę przeczytać.To wszystko zaczęło się jakieś 1,5 roku temu.Najpierw kupowałam 2-3 ksiażki a potem ich suma miesięczna dochodziła nawet do 11.Dotego jeszcze przeciez w miarę regularnie odwiedzam trzy biblioteki i tez coś przynoszę.
Niestety żle się czuję z faktem że mnóstwo ksiązek które bardzo chciałam przeczytac i wręcz się ich nie mogłam doczekac leży na półce a ja nie mam na nie czasu.Powiedziałam sobie dosć.Raz, że nie mam teraz za duzo kasy na następone dokupowanie a dwa, że mnie to zmęczyło.Gdybym nie kupiła ani jednej ksiązki w tym roku to i tak bym miała co czytać.Zdałam sobie sprawę że lepiej czytac na bieżąco.Tak jak kiedyś,miałam 2 max 3 ksiażki i jak je przeczytałam to w ich miejsce kupowałam nowe.Teraz tez tak chcę.Czuje ze zwyczajnie nie potrzebnie marnuje pieniązki które mogłabym sobie odłozyc lub wydać na cos innego.to tak jakbym kupiła kolejny krem do twarzy a na pólce w łazience stałoby 10 kremów nie zużytych.
Pytanie po co???Przeciez ksiazke w każdej chwili moge kupić za jakiś czas.Gromadząc lektury za kilka lat mój pokój byłby nie do ogarnięcia.
Niestety pod koniec marca zdążyłam kupic sobie parę nowych tytułów więc w kwietniu będzie jeszcze stosik ale mam nadzieję ze ostatni.Po 10- tym kupuje nową ksiazke Chamberlain a potem tylko coś sporadycznie.Nie piszę że nie kupię nigdy nic, bo to nie realne wiadomo...ale ograniczam sie do minimum.
Kto lubi i dobrze mu z tym niech kupuję,będę podziwiac stosiki na innych blogach :-)

wtorek, 8 kwietnia 2014

Gabrielle Zevin "Gdzie Indziej"



Książkę jakiś czas temu pożyczyła mi Iwonka, za co serdecznie dziękuję!

Chyba nie ma wśród nas takiego człowieka który chociaż raz w życiu nie zastanawiał się co jest po drugiej stronie życia.Jak to jest po śmierci, czy istnieje jakieś życie, czy powracamy na ziemię w innym wcieleniu?
Czy faktycznie widzimy "tam z góry" naszych bliskich?
Ja często myslę o tym, szczególnie gdy odchodzi ktoś bliski bądż oglądam jakies tragedie w tv.Jestem katoliczką a to pozwala mi wierzyć w Niebo.Ufam że dobry Bóg przyjmuje ludzi do swego Krolestwa i tam spotykają się ze swoimi bliskimi.Wyobrażam sobie,  że jest to piękny ogród pełen kwiatów, zwierząt,nie ma w nim łez, smutku ,człowiek nie odczuwa ból i tęksnoty.

Przyznam,  że czytając "Gdzie Indziej" moje wyobrażenie zostało trochę przekształcone.
Autorka bowiem przestawia życie po tamtej stronie jako krainę do której płynie sie statkiem, gdzie owszem można spotkac bliskich którzy zmarli ale tych pozostających przy zyciu mozna oglądać tylko z Tarsów Widokowych.Jest to miejsce które ma swoje zasady i trzeba je skrupulatnie przestrzegać. Nie wolno się kontaktować z rodziną na ziemi ponieważ to zakłóca ich spokój.
Lizzy główna bohaterka powieści trafia do Gdzie Indziej ponieważ zginęła w wypadku. Na początku ma wrażenie że to sen i zupełnie nie może się donaleśc w nowej rzeczywistości. Szybko jednak orientuje się w zasadach jakie tam panują.Lizzy nie może jednak przestać mysleć o najbliższych których zostawiła i za wszelką cenę chce do nich wrócić lub chociaż się z nimi skontaktować.
Chociaz książka pokazuje nam, że nawet z Gdzie Indziej umarli powracają (bo młodnieją i jako noworodki schodzą na żiemię) to mnie ta ksiażka troche napawała smutkiem. Byc może dlatego że głowna bohaterka wcale nie była tam bardzo szczęśliwa, tęskniła za rodziną, czuła się na początku osamotniona i zagubiona.Moja wyobrażnia działała nieco inaczej...że TAM gdzies wysoko wszyscy są zadowoleni, nie czują przykrych emocji,nie tęsknią bo trafili do Domu Ojca...
Pomysł na fabułę bardzo interesujacy.Czytałam z zaciekawieniem oraz z przyjemnoscią.Mimo że to ksiażka troche fantasy a ja nie przepadam za takim gatunkiem to tę czytalam z milym zaskoczeniem.A ze wywołała smutek w moim sercu? To tylko świadczy o tym, że wpłynęła na moje uczucia a to duży plus, bowiem wczułam się w rolę Lizzy jak tylko mogłam.


Moja ocena +4/6

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Wera Gorczyńska "Dlaczego nie poczekałas"



Historia matki i córki, dwóch podobnych do siebie kobiet a jednocześnie tak bardzo się różniących.Córka od lat pała nienawiścią do matki, uciekła z domu mając szesnaście lat i od tamtej pory nie utrzymywała kontaktu z mamą.Kiedy matka umiera na raka przychodzi pora na uporządkowanie domu rodzinnego.Pośród różnych pamiątek rodzinnych dziewczyna odnajduje dariusz pisany przez wiele lat przez matkę.Jest on masą wspomnień, także tych bardzo tragicznych i bolesnych.
Dzięki temu odkrywane są poszczególne tajemnice z życia matki co może tłumaczyć wiele zachowań które nie zostały jasno wyjasnione.Pojawia sie  w książce także motyw sponsoringu,  który działał na mnie jak płachta na byka, ponieważ było go za dużo.
Długo biłam się z myślami,  jaką opinię dać książce.Z jednej strony wiem i rozumiem wszystkie pozytywne recenzje.Powieść daje do myślenia,wpływa na czytelnika i ma swego rodzaju przekaz jaki zawarła autorka.Ale...ja chyba jestem za staroświecka na takie historie.Wulgarny język i opisy tego jak kobiety zarabiają swoim ciałem było dla mnie po prostu za odwazne.Nie lubie i nie chcę czytac kilku przekleństw na każdej kartce.Drażniące to i denerwujace.Ja wiem, że bardzo młodym ludziom to sie podoba ale mnie nie przekonuje do niczego.Że niby tak wymowniej???Oczywiście ksiażka zapada w pamięć , ma swój styl, swoje znaczenie, jednak ja wolę ksiązki przy których sie mniej stresuję.

Moja ocena  -3/6

środa, 2 kwietnia 2014

Sonali Deraniyagala "Tsunami"



Chyba każdy z nas slyszał o potężnej dziewięciometrowej fali jaka uderzyła w południową część Sri Lanki w grudniu 2004 roku.To co się oglądało w telewizji było dla nas niewyobrażalne.Fala głęboko wdarła sie w ląd zabierając ze sobą wszystko co stanęło jej na drodze.
Sonali Deraniyagala wybrała się na Sri Lankę by spędzić wraz z całą rodzina święta Bożego Narodzenia.Miał to byc dla nich magiczny czas a także okres odpoczynku od pracy i obowiązków.Gdy sonali zauważyla falę była z mężem i synami w pokoju holtelowym.Próbowali uciec,sonali nie zdążyła nawet ostrzec swoich rodziców, czego potem bardzo załowała.Razem z rodziną pędziła co sił w nogach by ocaleć.Niestety przezyła tylko ona.Tsunami razem z mężem, dwoma synami oraz rodzicami zabrało jej też nadzieję.Nadzieję że kiedykolwiek będzie umiała zyć dalej bez nich,że się pozbiera i wróci do normalnośći.
"Tsunami" jest pamiętnikiem tego co działo się po potężnej fali.Jest całą masą wspomnień Sonali o mężu, dzieciach, rodzicach.To ksiazka o odnajdywaniu w sobie siły, wiary pomimo tego że wydaje się że nic nas nie podniesie.Podobało mi się w jaki sposób autorka opisuje swoje przezycia...tak bardzo szczerze beż absolutnie żadnych upieknszeń.Nie probuje też czytalnika na siłę wzruszyć.Wręcz przeciwnie - wprost opisuje że ma żal do siebie ze nie zawołała rodziców, nie szukała pod wodą synków tylko ratowała siebie, ze od razu czuła ze oni wszyscy umarli.Nie karmiła serca złudna nadzieją że może ktoś ocalał.Według mnie taka postawa to swego rodzaju terpia.Sonali nie szukała pocieszenia, tylko sama próbowała uporać sie z tym co przyniósł jej los.
Dla mnie, zwykłej czytelniczki ta tragedia wydaje się czymś nieprawdopodobnym.Nie umiem i nie chcę sobie wyobrażać siebie na miejscu autorki...

"...wzdrygam się na samą myśl, że przeżyłam coś, czego ludzie nie potrafią sobie wyobrazić...choć czasem sama się zastanawiam czy to wszystko jest prawdą"

Moja ocena 5/6