piątek, 22 stycznia 2016

7.Magdalena Witkiewicz, Natasza Socha "Awaria małżeńska"



Te dwa nazwiska musiały zapowiadać prawdziwy hit wśród komedii książkowych! Kiedy tylko zobaczyłam w zapowiedziach ten tytuł od razu wiedziałam, że czeka mnie solidna dawka śmiechu podczas czytania. Oczywiście tak też się stało, nowe dziecko duetu Socha&Witkiewicz poruszy każdego ponuraka i wprawi w doskonały nastrój. Ale, ale...książka ma też drugie dno. Pod przykrywką dobrego humoru kryje się historia z życia wzięta, a raczej wyjęta z małżeństwa.

Wszystko zaczęło się od kota. Wypadek w autobusie, w którym kierowca usilnie chciał ratować zwierzę przed przejechaniem, skończył się dla Justyny i Eweliny obszernymi złamaniami i koniecznością pobytu w szpitalu. I tak oto dwie niezastąpione matki i żony zostały zmuszone do urlopu od wszelkich obowiązków domowych. Na placu boju (czytaj: domu) zostali samotni mężowe, Mateusz i Sebastian. Dobra, nie całkiem sami, wraz z nimi dzieci, zwierzątka domowe i...tajemnicza Dżesika!
Na barki samotnych (chwilowo) mężów spadają wszystkie obowiązki domowe, takie jak pranie, gotowanie, odrabianie prac domowych z dziećmi, pójście na szczepienie itp. Oczywiście zaczyna się robić ciekawie, bo kto to widział, żeby dzieci wymagały różnych jajek na śniadanie, no i jak się wyłącza tego wstrętnego Furbiego? Nie ma lekko a poradzić trzeba, bo wstyd przecież pokazać przed żoną, że się nie ma o dzieciach zielonego pojęcia!

"Otworzył iPada i zaczął czytać tasiemcową listę zadań, którą podyktowała mu ze szpitalnego łóżka żona. Do tej pory wydawało mu się, że najtrudniejsze będzie skompletowanie wyprawki szkolnej dla Brunona, szczegółowo opisanej w mailu od wychowawczyni. Teraz już wiedział, że wyprawka to zaledwie początek. Zadania podyktowane przez Ewelinę okazały się znacznie bardziej skomplikowane. Zadania na dzisiaj, jutro i na dalsze dni tej bitwy zwanej życiem."

Zapowiada się ogromna dawka humoru, prawda? Ja przyznaję, że absolutnie pochłonęłam Awarię całą sobą. Czytając wielokrotnie zastanawiałam się jak zachowałby się mój mąż w podobnej sytuacji? Zastanawialiście się czasem, co by było, gdybyście na trochę zniknęli z życia domowego? Gdyby na jakiś czas wszystkie Wasze obowiązki przejął partner? Ja jestem przekonana, że mój ślubny z pewnymi czynnościami miałaby nie lada kłopot.
Magdalena i Natasza napisały świetną komedię, przy której nie można się nie śmiać dosłownie co chwilę. "Awaria małżeńska" jest napisana tak lekko i przystępnie, że kartki przewracają się same i znów miałam ochotę krzyczeć, że chcę jeszcze i więcej! Autorki są doskonałymi obserwatorkami życia, potrafią zabawne sytuacje przenieść na papier i stworzyć realnych, wielowymiarowych bohaterów, a którymi łatwo można się utożsamić. "Awaria małżeńska" bawi czytelnika od pierwszej do ostatniej strony, zaskakuje trafnością spostrzeżeń i śmieszy komicznymi sytuacjami. Jestem przekonana, że pokochacie duet Socha & Witkiewicz od razu!

"Nie da się przeżyć dnia, trzymając się "od-do" wyznaczonej rozpiski. Każda chwila niesie przecież ze sobą niespodziankę i to jest w niej najciekawsze."

Ja zobaczyłam też drugie dno w książce, humor humorem, ale coś przecież autorki chciały przez powieść przekazać, nam czytelnikom. Jest to tak naprawdę słodko-gorzka historia o tym, jak mało nasi mężowie uczestniczą w życiu domowym i w wychowywaniu dzieci. W większości rodzin schemat wygląda tak: on pracuje, ona zajmuje się domem (czytaj: wszystkim), albo inaczej, on pracuje, ona tez pracuje i zajmuje się domem (czytaj: też wszystkim). Często partnerzy tak naprawdę nie mają pojęcia jak włączyć pralkę, o której dziecko zaczyna dodatkowy angielski czy gdzie się kupuje te pyszne bagietki czosnkowe? Nie wiem, czy jest to spowodowane tym, że nie dopuszczamy płci męskiej do tych czynności, bo my zrobimy to lepiej, czy to oni zwyczajnie nie garną się do współuczestniczenia w obowiązkach domowych? I jak to się kończy, gdy na chwilę facet zostaje sam z dziećmi? Często właśnie tak, jak opisały to autorki książki. To z jednej strony zabawne, z drugiej smutne, bo przecież życie jest takie krótkie, chwile ulotne i warto jak najwięcej rzeczy robić razem.
Co najlepsze, okazuje się, że mężczyźni wcale nie są gorsi od kobiet i doskonale sobie dają radę, trzeba tylko dać im szansę i troszkę w nich uwierzyć. Niewiarygodne, a jednak!

"Kiedy dziecko wyprowadza się z domu najpierw się cieszysz, a potem żałujesz, że tak mało czasu spędzaliście razem. Bo można było więcej. Bardziej. Tylko wtedy jest już na to za późno." 

"Awaria małżeńska" nie jest książką wyłącznie dla kobiet, ja uważam, że z powodzeniem odnajdą się w lekturze także faceci. To historia, którą mogło napisać samo życie, wiarygodna i do bólu szczera. Będziecie śmiać się w głos, bo bohaterów nie da się szybko zapomnieć. Lekko i z pomysłem napisana, sprawi, że miło spędzicie  popołudnie i uświadomi, że nie ma rzeczy niemożliwych, jeśli się tylko tego bardzo chce!

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Nataszy Sosze oraz Wydawnictwu Filia!





Moja ocena: 6/6



10 komentarzy:

  1. Malwina myślę, że mężowie jak najbardziej powinni ją przeczytać ! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Awaria małżeńska" jest już moja, tylko muszę poczekać na przesyłkę :) Może to i dobrze, że jeszcze mnie ciekawość zżera, jak ten duet Nataszy i Magdaleny wypadł, bo jak książek będę już miała w domu, to za szybko ją przeczytam i co potem...? ;) Uwielbiam książki tych autorek i mam nadzieję, że już piszą kolejne historie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonka podpisuję się pod Twoją wypowiedzią w 100 procentach!

      Usuń
  3. Mamy ją w planach odkąd usłyszałyśmy, że ma się ukazać :D

    Buziaczki! ♥
    Zapraszamy do nas :)
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo słusznie, na pewno się nie zawiedziecie!

      Usuń
  4. Malwinka widzę, że zaczęłaś czytać "Emma i ja" :) Ja ją już czytałam dawno temu i powiem ci, że zaskoczyło mnie zakończenie. Do dzisiaj pamiętam tą książkę, chociaż cała historia nie była jakaś wyjątkowo ciekawa. p.s. urlop mi się skończył ;) Miałam na razie tydzień zaległego. Dlatego podgoniłam trochę czytanie. Kolejny mam za dwa tygodnie i też tydzień będę w domu :)

    OdpowiedzUsuń