środa, 9 grudnia 2015

83. Liliana Fabisińska "Śnieżynki"






In vitro podobnie jak chociażby molestowanie to temat przy którym większość ludzi nabiera wody w usta. Niby problem istnieje, ale jakby nikogo nie dotyczył. Sama się przyznam, że nie znam nikogo kto podjął się próby poczęcia dziecka w ten sposób, wróć, nic mi nie wiadomo o tym czy ktoś z moich znajomych poddał się in vitro, a to znaczna różnica. Ja chyba też nie chciałabym aby ktoś wytykał moje dziecko, że jest tak a nie inaczej poczęte. Żyjemy w cywilizowanym świecie, ale co tu się oszukiwać, ludzie są bezwzględni, do tego dochodzi kwestia wiary i to, że Kościół głośno wyraża swoje zdanie na ten temat. Nie ma szans...pary, które podejmują wyzwanie, muszą liczyć się z tym, że prawdopodobnie będą siedzieć cicho, dla dobra swojego i dziecka.
Liliana Fabisińska odważyła się napisać powieść o zmaganiach z niepłodnością dwóch par. Ich historie przeczytacie w "Śnieżynkach", niedawno wydanych nakładem Wydawnictwa Filia.

Monika i Mateusz są dobrym i kochającym małżeństwem. Żyją raczej skromnie, przywiązują dużą wagę do religii, szczególnie ze względu na wujka Mateusza, który ma zadatki by zostać kardynałem. Para zmaga się z trudnościami z poczęciem dziecka dlatego szukają pomocy w klinice leczenia niepłodności. Wszystko po cichu, po kryjomu, bo przecież to grzech oddać nasienie do badania, czy próbować innych metod poza naturalnymi. W klinice Mateusz spotyka dawnego znajomego ze szkolnej ławy- Igora. Jak się okazuje ten również podjął tu leczenie. Mateusz i Igor odnawiają dawny kontakt, chociaż nigdy za sobą nie przepadali. Ich żony także przypadkowo się poznają i wspólna droga do rodzicielstwa połączy obie pary. Przyjaźń okaże się początkiem czegoś o wiele bardziej skomplikowanego a złożona obietnica dostarczy więcej łez i rozczarowań niż radości.

"Śnieżynki" traktują nie tylko o wspomnianym przeze mnie trudnym i żmudnym procesie leczenia niepłodności, czy zabiegu in vitro. To książka o pragnieniach i ich wypływie na nasze życie, o wpływie wiary na nasze decyzje i akceptacji społecznej. W powieści obserwujemy piękną przemianę Mateusza, od zagorzałego katolika do czułego męża. Wiara w Boga nie pozwoliła mu na początku przełamać się i pomóc Monice w walce o dziecko. Brat ksiądz, wujek kandydujący na biskupa a tu nagle Mateusz miałby wywinąć numer z zapłodnieniem pozaustrojowym? Na szczęście miłość do żony pomału otworzyła go na nowe doświadczenia, dodała uwagi i wiary, że o marzenia trzeba walczyć a niemożliwe może stać się możliwe. Wiecznie zaszczuty jako młody chłopak teraz staje na wysokości zadania przyjmując na klatę to, co przyniesie jutro.
Igor i Dagmara nie wzbudzili we mnie tylu sympatycznych uczuć co Monia i Mateusz, ale tez im kibicowałam. Jako mama dwójki dzieci nie mogłam przejść bez emocji wobec (książkowej!) pary, która pragnie mieć dziecko. Nie wyobrażam sobie teraz życia bez moich dzieci, dlatego jakoś szczególnie związałam się uczuciowo z całą czwórką bohaterów i podświadomie trzymałam kciuki za każdego z nich.

Liliana Fabisińska znowu napisała piękną książkę, bo to nie jedyna w jej dorobku literackim taka perełka. Powieści jej autorstwa chce się czytać i mogę je polecać z czystym sumieniem. Zapadają w pamięć, wzbudzają emocje i czytają się wręcz same. Autorka ma niesamowity dar do pisania o rzeczach trudnych, takich o jakich nie rozmawia się na imieninach czy przy kawie. Jej lekkość słowa i płynność narracji powodują, że tematy tabu są nam bliższe niż się wydaje. Jestem zauroczona zarówno "Śnieżynkami", jak i poprzednią "Córeczką". Fabuła jest pełna dylematów moralnych i zapewniam, że nie przejdziecie wobec nich obojętnie.
 Muszę jeszcze dodać, że na uwagę zasługuje także piękne wydanie. Okładka i tytuł są rewelacyjnie ze sobą skomponowane, dając obraz tego czego możemy spodziewać się po lekturze.
Pani Liliana udowodniła, że jest świetną polską pisarką. Czaruje czytelnika ciekawą fabułą i bohaterami z krwi i kości, w których pewnie nie jedna z nas odnajdzie siebie. Jej powieść nie kończy się happy-endem i chciałabym krzyknąć - nareszcie! Mam dość przesłodzonych historii, dlatego taką realistyczną książkę przeczytałam jednym tchem.

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Filia.


Moja ocena: 6/6

16 komentarzy:

  1. super recenzja! temat trudny fakt :( chętnie bym przeczytała :) ja planuje dzisiaj zacząć "Córeczkę" właśnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! "Córeczka" też jest świetna, polecam obie książki :-)

      Usuń
    2. jak będzie okazja to też przeczytam zobaczę najpierw jak "Córeczka" mi się spodoba :)

      Usuń
  2. Niedawno czytałam tą książkę i byłam zachwycona, super recenzja bardzo zachęcająca do przeczytania książki. Widzę, że nie tylko mnie zauroczyła autorka.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że też Ci się podobała. Ja już miałam ochotę na nią od dłuższego czasu, ale dopiero teraz miałam okazję przeczytać.Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  3. I to podobno ja kuszę książkami...;) Tobie też to nieźle wychodzi :) Już od dawna mam chęć na tę książkę, tylko coś się przybrać nie mogę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to się kusimy nawzajem :-) Pędź szybko do księgarni po Śniezynki, jestem pewna, że będą Ci się podobały :-)

      Usuń
  4. Dobrze że mam ją na półce :). Nastawiam się na wielkie emocje.

    OdpowiedzUsuń
  5. "Śnieżynki" warto polecać, bo historia jest świetna. Jakiś czas temu ja czytałam pierwszy raz, ale pewnie nie ostatni, bo powieść leży na półce z moimi ulubionymi książkami.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta książka ciekawi mnie już od dawna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie trzeba przeczytać :-)

      Usuń
  7. No, no, wysoka ocena :) I okładka bardzo ciekawa :) Chyba się skuszę :D /A.

    OdpowiedzUsuń
  8. Swoją przygodę z tą autorką planuję zacząć od "Córeczki" :)

    OdpowiedzUsuń