#matrasrecenzje
Wydawnictwo Filia ostatnio zaskakuje nowymi thrillerami i kryminałami. Mroczna Strona Filii to dział zajmujący się właśnie tym gatunkiem literackim. Fani dreszczowców będą mogli wybierać pośród nowości, to co najbardziej wpadnie im w oko. Ja od początku zwróciłam uwagę na tajemniczy i nieco intrygujący tytuł nowej książki Rachel Abbott. Lubię takie klimaty, tym bardziej, że opis zapowiadał naprawdę wciągającą lekturę. Nie zawiodłam się!
Sześć lat temu życie Davida rozsypało się na drobne kawałeczki. Jego żona zginęła w wypadku samochodowym, a mała córeczka Natasha zniknęła bez śladu. Jak to możliwe, że dziecko zapadło się pod ziemię, gdy w trakcie wypadku było w samochodzie razem z matką?
Zaskakujących pytań jest wiele. Dlaczego Caroline nie dotarła do domu? Od kogo tuż przed wypadkiem otrzymała dziwny telefon?
Mija sześć lat, David ułożył sobie życie z Emmą i doczekał się wspaniałego synka Olliego. Kiedy wszystko zaczyna wreszcie się układać, nagle w ich życiu pojawia się zaginiona Natasha. Dziewczyna bezlitośnie wkracza w ich życie, burząc porządek i spokój rodziny. Emma nie jest zachwycona powrotem dziewczynki, wcale nie dlatego, że jej nie lubi. Ona od początku czuje, że powrót córki Davida przyniesie ich rodzinie nieszczęście. Intuicja jej tym razem nie zawodzi.
Fani psychologicznych thrillerów mogą zacierać ręce. Ta książka, to niewątpliwie jeden z najbardziej oczekiwanych tytułów tej wiosny. Rzeczywiście, jest na co czekać, bo "Obce dziecko" czyta się jednym tchem. Od pierwszej strony autorka funduje nam jazdę bez trzymanki na ciągłym wdechu.Od samego początku fabuła wciąga na maksa, nie zwalniając tempa ani na moment. Takie książki właśnie lubię, zaskakujące, mroczne, trzymające w napięciu. Bohaterowie stworzeni przez Abbott potrafią zaskoczyć swoim zachowaniem w niejednym momencie. Jeśli sądzicie, że książka jest przewidywalna, to nic podobnego. Autorka zaskakuje i sprawia, że do końca nie mamy pewności,jaki będzie finał tej dramatycznej historii. Oczywiście zdarzały się momenty irytujące, jak np. zachowanie Davida wobec Natashy. Chciałam nim potrząsnąć i wykrzyczeć mu: "Stary jesteś, a taki ślepy i naiwny". David wierzył w to, że odnaleziona córka jest tą samą małą kochaną dziewczyną, co w dniu wypadku. Nie pomyślał, że trauma, którą przeżyła przez sześć lat odbije się na jej psychice i zachowaniu. Wszystko do czasu, gdy stała się katem, a nie ofiarą.
"Nie wiadomo jaki los spotkałby tamtego wieczoru je obie, gdyby z nimi był. Emma od lat próbowała go przekonać, że życie jest serią zbiegów okoliczności, dobrych i złych. Podjęta pod wpływem chwili decyzja, żeby pójść w inną stronę, może sprawić, że człowiek spotka miłość swojego życia albo potknie się o krawężnik i skończy w szpitalu. Życie składa się z tego rodzaju alternatyw."
Nic więcej nie napiszę, po prostu pędźcie po ten tytuł i czytajcie. Jestem pewna, że nie poczujecie rozczarowania i z niecierpliwością będziecie czekać na kolejne książki Rachel Abbott. "Obce dziecko" usatysfakcjonowało mnie, jako fankę thrillerów, więc z czystym sumieniem polecam. Ta nowość, to połączenie misternej intrygi z dobrą obyczajówką. Trzyma w napięciu, wbija w fotel i tkwi w pamięci długo!
Książkę można zamówić tu:
http://www.matras.pl/obce-dziecko,p,250622
Za egzemplarz bardzo dziękuję Księgarni Matras.
Moja ocena: 6/6
wtorek, 24 maja 2016
poniedziałek, 16 maja 2016
27. Rosamund Lupton "Barwa ciszy"
Angielska pisarka powraca z kolejnym intrygującym thrillerem, utrzymanym w klimacie poprzednich książek. "Siostra" i "Potem" nie są mi obce, dlatego bez wahania, za to z wielką ciekawością zabrałam się do lektury "Barwy ciszy". Lupton potrafi stworzyć mroczną historię, która wciąga od pierwszej strony, ale czy autorka utrzymała wysoki poziom przez całą książkę?
Yasmin i jej głucha córka Ruby jadą na Alaskę, by spotkać się z mężem Mattem, który kręci dokumentalne filmy dotyczące przyrody.Wioska, w której mieszkał Matt niespodziewanie zostaje zniszczona przez pożar, którego nikt się nie spodziewał. Zrozpaczona Yasmin wyrusza wraz z Ruby na poszukiwania męża. W noc polarną, z niepełnosprawną córką rusza przez Alaskę, bo nie wierzy w to, że już nigdy nie zobaczy męża. Intuicja mówi jej, że musi dotrzeć do spalonej wioski, chociaż wie, że prawdopodobnie nikt nie wyszedł cało z pożaru. Nieoczekiwanie, podczas samotnej podróży, zaczynają dziać się dziwne rzeczy, na laptopie Ruby pojawiają się tajemnicze maile ze zdjęciami martwych zwierząt a z tyłu podąża za nimi ciągle takie samo auto. Zbieg okoliczności?
Historia ciekawa, opis intrygujący i okładka utrzymująca się w barwach poprzednich książek Lupton. Wszystko to sugeruje, że autorka nadal trzyma poziom i fani jej twórczości nie powinni czuć się zawiedzeni.Jedno można przyznać, "Barwa ciszy" ma niesamowity klimat! To jeden z tych thrillerów, który odczuwa się wszystkimi zmysłami. Podczas czytania skupiłam się maksymalnie na opisach, by jeszcze lepiej wczuć się w atmosferę mroźniej Alaski. Yasmin i Ruby niemal przez całą książkę odbywają przerażającą podróż do ukochanego męża i ojca. Niepewność oraz strach towarzyszą im z każdym przejechanym kilometrem. Niesprzyjający klimat, oraz głuchota Ruby sprawiają, że coraz trudniej dotrzeć do celu.
Podobał mi się sposób, w jaki Lupton przedstawiła całą fabułę. Naprzemienna narracja Yasmin i Ruby sprawia, że nie ma mowy o nudzie podczas czytania. Gdy czytałam rozdział, w którym głos miała głucha córka Yasmin jeszcze bardziej starałam się wczuć w sytuację. Emocje widziane oczami dziecka wywołały we mnie współczucie oraz ciekawość.Burza śnieżna, noc polarna i tajemnicza cysterna z tyłu, czyż to nie brzmi jak zapowiedź dobrego, trzymającego w napięciu thrillera?
I tak właśnie było...aż do zakończenia, które w moim mniemaniu autorka zepsuła. Jakoś tak przewidywanie i niejako zakończyła tak fascynującą opowieść o matce i córce. Chyba za dużo oczekiwałam od zakończenia, dlatego teraz czuję niedosyt. Cóż...przymykam oko i zachęcam. To kawał dobrej literatury z nieco nudnym i standardowym finałem.Klimat, który stworzyła autorka rekompensuje wszelkie braki w zakończeniu.
Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Świat Książki.
Moja ocena: +4/6
poniedziałek, 9 maja 2016
26. Edyta Świętek "Noc Perseidów" - recenzja przedpremierowa
Edyta Świętek jest autorką takich powieści obyczajowych jak
„Cappuccino z cynamonem” czy „Wszystkie kształty uczuć”. Nie czytałam do tej
pory niczego spod pióra Pani Edyty, „Noc Perseidów” jest pierwszą książką, jaka
wpadła w moje ręce i już wiem, czy polubiłam styl autorki czy nie.
Emilka i Tomek znają się od dawna, planują wspólną
przyszłość. Wydaje się, że nic nie może stanąć na drodze do ich wspólnego
szczęścia. Kiedy pewnego dnia Tomek poznaje Adriannę, odkrywa, że to właśnie
takiej kobiety potrzebuje, zadbanej, przebojowej, z „pazurem”. Tomek pomimo
rychłego ślubu zaczyna dostrzegać w Emilii coraz więcej wad, przeszkadza mu jej
skromność i brak ekstrawagancji w ubiorze czy makijażu. Irytuje go nawet brak
lakieru na paznokciach ukochanej, chociaż nigdy wcześniej nie zwracał na to
uwagi. Ada zawróciła w głowie Tomkowi tak bardzo, że chłopak musi stanąć przed
najważniejszym wyborem życia. Ada czy Emilia?
Wydaje się, że to kolejna banalna, słodkawa opowieść o
miłości, zdradzie i jej skutkach. W końcu po opisie tego właśnie można się
spodziewać. Ja też tak sądziłam i byłam bardzo sceptycznie nastawiona do
historii Emilki, Ady i Tomka. Pomyślałam, że autorka na pewno nie zaskoczy mnie
niczym szczególnym i przyznam się, że co najmniej do połowy książki tak właśnie
myślałam. Teraz, gdy już jestem po lekturze mogę Was zapewnić, że dostałam
kawał świetnej i przemyślanej powieści, którą z powodzeniem mogło napisać samo
życie. Edyta Świętek jest dobrą obserwatorką otaczającej rzeczywistości i w
sposób lekki, ale nie banalny potrafi przenieść ją na karty swojej książki.
„Noc Perseidów” wywołuje emocje, których nawet się nie spodziewamy. Chociaż
historia wydaje się powielana przez innych autorów to chwyta za serce swą
prostotą i szczerością. Napisana lekko ale z morałem, traktuje o tym, co tak
naprawdę się w życiu liczy. Miłość bywa ulotna, uroda i bogactwo także, ale
osobowość człowieka zostaje na zawsze. Szacunek, dobro, troska, to są wartości,
które nie przeminą wraz z wiekiem i na to zwraca uwagę autorka.
„Noc Perseidów” to także fantastyczna opowieść o zwykłych
ludziach i uważam, że każdy z nas znajdzie tu swojego „ulubieńca”. Tomek mocno
mnie irytował swoim zachowaniem, za to od początku kibicowałam Emilce. Chyba
sama trochę ją przypominam. Ludzkie dramaty, trudne wybory i ich konsekwencje
to tematy, które w literaturze kobiecej zawsze są mile widziane. Jeśli do tego
cała fabuła jest dobrze nakreślona a bohaterowie wyraziści i prawdziwi ,to nie
ma nic lepszego na idealny babski wieczór, jak książka w dłoni. Sądzę, że fani,
a szczególnie fanki książek Edyty będą zachwyceni. To dobra, realistyczna
powieść, chociaż żeby nie opływać samym zachwytem muszę napisać, że momentami
złościł mnie dobór słownictwa. Nie wiem czy to celowy zamysł autorki, czy taki
po prostu ma styl, ale placki to są ziemniaczane, a słodkie wypieki to ciasta, podobnie
w przypadku wyrażenia „Emilcynego wesela”, można było bardziej po polsku, czyli
„Emilki wesela”. Niemal na każdej stronie były zwroty, które drażniły mnie, np.
„gżą się”, „przywdziała” czy „wydelikacone”, ale może to ja tylko się czepiam?
Ma to może swój urok, ale mnie raziło w oczy, chyba, że tak właśnie miało być.
Cóż, pozostaje mi tylko żałować, że dopiero teraz odkryłam
kolejną dobrą polską autorkę. Z całą pewnością do twórczości Świętek wrócę
niebawem. Na obecną chwilę pozostaję pod urokiem przepięknej okładki „Nocy
Perseidów” oraz zakończenia, które
sprawiło, że długo nie mogłam przestać myśleć o bohaterach powieści. Tak,
tak…to nie jest typowa historia z happy-endem, przesłodzona i przewidywalna,
macie moje słowo. Zachęcam, polecam, czytajcie!
Moja ocena: 5/6
Za możliwość przeczytania dziękuję PNGiSAM oraz Wydawnictwu Replika!
Moja ocena: 5/6
Za możliwość przeczytania dziękuję PNGiSAM oraz Wydawnictwu Replika!
środa, 27 kwietnia 2016
25. Magdalena Majcher "Jeden wieczór w Paradise"- przedpremierowo
Magdalena Majcher napisała bogatą, życiową opowieść o tym, co może się stać, gdy w życie małżeństwa wkradnie się rutyna. Szara codzienność, obowiązki i problemy z dziećmi sprawiają, że kochający się ludzie zaczynają dostrzegać w sobie więcej wad niż zalet. Kiedy do tego dochodzi brak zrozumienia swoich potrzeb, często do rozstania już tylko kilka kroków. Miłość należy pielęgnować, tego uczy nas Magda, autorka książki "Jeden wieczór w Paradise" oraz popularnego bloga "Przegląd czytelniczy".
Marianna właśnie zaczyna upragnione wakacje. Urlop od obowiązków nauczycielki to jest to, na co czekała od dłuższego czasu. Wreszcie będzie mogła skupić swoją uwagę na dorastającej córce Ani i na nieco mniejszym synu Mateuszu. Z mężem niestety Marianna nie ma zbyt ciepłych relacji, w ich małżeństwo wkradła się nuda a brak porozumienia i życia erotycznego tylko dolewało oliwy do ognia. Marianna czuła się niespełniona i samotna, dlatego gdy przypadkowo spotyka Konrada, swoją dawną miłość, niemal od razu wpada w sidła nowego uczucia. Dotychczas ciągle myślała o potrzebach Pawła i dzieci, czy to wreszcie dobry czas, by pomyślała o sobie?
"Jeden wieczór w Paradise" to niesamowicie wciągająca książka, którą pochłonęłam w dwa wieczory. Historia Mani intryguje od pierwszej strony. Magda umiejętnie i z wyczuciem dawkowała napięcie a nieoczekiwane zwroty akcji sprawiły, że czytałam z wypiekami na twarzy. Trudno mi uwierzyć, że debiut może być tak dopracowany i ciekawy pod wieloma względami. A jednak!
Magda pokazała, że potrafi nie tylko dużo czytać i profesjonalnie recenzować książki, ale umie też stworzyć powieść, którą niewątpliwie z zachwytem przyjmą czytelniczki lubiące realistyczne i pouczające powieści.
Bohaterowie tej książki to osoby z krwi i kości, a ich problemy są bliskie każdemu z nas.Brak uczucia i zrozumienia u partnera można w dzisiejszych czasach dostrzec niemal wszędzie. Na każdym kroku przecież spotyka się teraz osoby rozwiedzione lub żyjące w toksycznych związkach.
Jestem przekonana, że "Jeden wieczór w Paradise" poprzez trafioną tematykę poruszy niejedno kobiece serce, doda otuchy i nadziei na to, że warto wierzyć w lepsze jutro.
Ta powieść traktuje także o tym jak szybko i łatwo można wszystko stracić, wszystko co dotąd było istotne i najważniejsze. Jeden wieczór zmienił życie Marianny, sprawił, że odzyskała wiarę w siebie, ale w pewnym momencie straciła poczucie bezpieczeństwa. Czy odnajdzie w sobie siłę, by odzyskać to co straciła? Czy da się wybaczyć najgorsze?
Czytałam i czułam się zupełnie jak nie z książką, a z przyjaciółką przy dobrej kawie, wysłuchując jej zwierzeń. Magda właśnie w taki sposób napisała swoją debiutancką powieść. Stworzyła historię wyciągniętą z życia, którą odczuwa się wszystkimi zmysłami, przy której na światło dzienne wychodzą rozmaite emocje a fabuła osadza się głęboko w pamięci i sercu. Czy można wymagać czegoś więcej?
Gratuluję i czekam na kolejne, a Wam gorąco polecam!
Wydawnictwo Edipress Książki
Premiera: 18 maja 2016 roku
Dziękuję Wydawcy oraz Madzi za możliwość przedpremierowego przeczytania!
Moja ocena: 6/6
wtorek, 26 kwietnia 2016
24 .Agata Przybyłek "Nieszczęścia chodzą stadami"
"Nie zmienił się tylko blond" była powieścią gorąco przyjętą przez czytelniczki lubiące komedie z optymistycznym zakończeniem. Byłam bardzo ciekawa, czy Agata Przybyłek nie spocznie na laurach, pisząc jej kontynuację. Kolejna powieść z Serii z babeczką zapowiadała doskonałą rozrywkę na pochmurne kwietniowe dni, dlatego ja nie pozwoliłam jej zbyt długo czekać na półce. Potrzebowałam szybkiego "poprawiacza" humoru i udało się! Znalazłam książkę, przy której ubawiłam się do łez!
Halina, matka Iwonki, bohaterki pierwszej części, czuje się samotna bez dzieci i wnuków. Lekarstwem na nudę ma okazać się przyjazd jej chrześnicy Martusi. Dziewczyna wraca do Sosenek po kilkuletnim pobycie w Anglii. W tym czasie zdążyła "dorobić" się dwójki dzieci. Wszystko wydaje się być normalne, do czasu gdy synek Martusi okazuje się być czarnoskóry. Dla Haliny, która chciała przyjąć Martusię jak własne dziecko, to za wiele! Nie może przecież pokazać znajomym i mieszkańcom Sosenek, że jej chrześnica ma TAKIE dziecko. Musi zrobić absolutnie wszystko, żeby mały Krzysiu pozostał ich tajemnicą, a Marta szybko ulotniła się z ich życia. W tym celu w głowie Haliny kiełkuje szatański pomysł, musi uprzykrzyć Marcie życie. Odłącza Internet i prąd, daje jej mało smaczne posiłki a tłumacząc drogę do sklepu specjalnie miesza kierunki. Co z tego wyniknie? Cyrk na kółkach!
Ach...jak ja się świetnie bawiłam przy tej książce. Zwykle dość sceptycznie podchodzę do kontynuacji, ale w tym przypadku Przybyłek wyszła obronną ręką. Nawet miałam wrażenie, że "Nieszczęścia chodzą stadami" można z powodzeniem czytać jako samodzielną książkę. Ba! Ośmielę się napisać, że ta część jest lepsza od poprzedniej. Zdecydowanie szybciej ją "łyknęłam" a uśmiech na twarzy towarzyszył mi od początku do końca lektury.
Bohaterowie stworzeni przez Agatę potrafią rozbawić największego ponuraka. Halinka to mój numer jeden. Chociaż jej zaściankowe poglądy bardziej mnie irytowały niż bawiły, to całość sytuacji była tak przedstawiona, że nawet Halinki nie dało się nie lubić. Najbardziej żal mi było męża Halinki, oj biedny musiał się namęczyć z jej dyktatorskim charakterkiem.
Czytając tę książkę na pewno rozbawią Was sytuacje stworzone przez Autorkę, ale nie zabranie też kilku momentów, w których książka nabiera nieco innego wyrazu. Nie jest to bowiem tylko lekka komedia, historia Marty, Halinki i całej reszty to także powieść z której łatwo można wyciągnąć wnioski, zastanowić się nad mentalnością ludzi oraz zobaczyć, że nie warto podążać ślepo za innymi. Czasem trzeba szeroko otworzyć oczy, żeby dostrzec, że to co inne nie znaczy gorsze, a uprzedzenia należy schować głęboko w kieszeń.
Macie ochotę na lekką historię z ogromną dawką humoru? Proszę bardzo, Agata Przybyłek dopracowała swoje najnowsze dzieło, włożyła w niego dużo serca i oto jest książka, przy której aż chce się spędzić czas. Wciągająca, zabawna i z morałem. Dokładnie czegoś takiego ostatnio potrzebowałam.
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu:
Moja ocena: 5/6
piątek, 22 kwietnia 2016
Benjamin Chaud "Żegnaj, Skarpetko!"
Kiedy zobaczyłam na stronie Zakamarków okładkę tej książki pomyślałam, że będzie to zabawna historyjka chłopca, któremu ciągle ginęły skarpetki. Wszak pojedyncze skarpetki to standard w wielu domach i my także dobrze znamy ten problem. Stop. Ta książka nie jest o znikających częściach garderoby, to wspaniała, pięknie wydana i mądrze przedstawiona lekcja odpowiedzialności za zwierzątko. Poznajcie królika, któremu na imię Skarpetka.
Skarpetka to królik rasy bawół, swoje imię zawdzięcza oklapniętym uszom, które wcale nie chcą stać. W dodatku zwierzątko jest wyjątkowo niemrawe, nie umie bawić się w Indian i zupełnie nie spełnia oczekiwań swojego małego opiekuna. Chłopiec zdecydowanie bardziej woli bawić się z kolegami niż opiekować nudnym królikiem, dlatego przy najbliższej okazji zabiera go na spacer do lasu. Nie będzie to jednak zwykły spacer, przyjemny dla obu stron. Chłopiec przywiązuje Skarpetkę do drzewa i odchodzi, ot tak sobie, zwyczajnie zostawia niepotrzebne zwierzę w lesie. Po chwili jednak wyrzuty sumienia tak bardzo zaprzątają myśli chłopca, że postanawia on zawrócić po królika. Jednak Skarpetki już nie ma, pozostał tylko kawałek sznurka. Gdzie się podział? Odsyłam do lektury.
"Żegnaj, Skarpetko!" to książka z niesamowitym morałem, działa na psychikę dziecka, uczy poprawnego zachowania i traktowania zwierząt. Kiedy czytałam dzieciom tę książkę w momencie gdy chłopczyk zostawiał Skarpetkę w lesie moje dzieciaki miały oczy pełne smutku i strachu. Córka nawet zapytała "ale jak to możliwe, zostawi go tam?". No właśnie. Życie to nie bajka, ne zawsze ludzi są cudownymi przyjaciółmi dla zwierząt, chociaż one dla nas właściwie zawsze. Nie można wziąć zwierzaka i potem ot tak sobie zwyczajnie do oddać, wyrzucić czy zaniedbać. Mieć zwierzątko to znaczy podjąć się opieki do końca jego życia, bez względu na nasz humor czy warunki w jakich się znajdziemy. Uczę dzieci szacunku do istot żywych, mówię im, że miłość czworonoga często jest jedną z najbardziej bezwarunkowych miłości na świecie. Nie kocha się na chwilę, dlatego zawsze każdą decyzję o nowym przyjacielu rodziny należy przemyśleć, a nie spełniać tylko swoje chwilowe zachcianki.
Pięknie wydana, w dużym formacie, gdzie ilustracje zachęcają do oglądania i czytania razem z dzieckiem. Wartościowa, mądra i z morałem. Absolutnie polecam, jestem ogromną fanką takich książek, które wywołują emocje w dziecku, uczą poprawnego zachowania i spojrzenia na sprawy oczywiste z innej strony.
Za egzemplarz bardzo dziękuję Wydawnictwu Zakamarki!
Moja ocena: +5/6
niedziela, 17 kwietnia 2016
23. Anna Kańtoch "Łaska"
Jak to jest nie pamiętać rzeczy, które są tak straszne, że spokojnie mogłyby być historią niejednego koszmaru? Łaska zapomnienia jest błogosławieństwem wtedy, gdy chroni nas przed własnymi wspomnieniami. Bywa tak, że podświadomość wyrzuca z pamięci straszne zdarzenia, a ich przywołanie jest boleśniejsze niż nam się wydaje. Czasem nie pamiętać, to znaczy mieć szansę normalnie żyć. Tak było w przypadku Marii, bohaterki nowej książki Anny Kańtoch.
Kilkuletnia Marysia znika na parę dni w lesie, nikt nie wie co się z nią działo, gdzie była ani co było powodem zniknięcia dziewczynki. Mija 30 lat, dorosła już Maria wraca do rodzinnej miejscowości by uczyć w tutejszej szkole. Podczas sprawdzianu jaki piszą jej uczniowie dochodzi do dziwnego zdarzenia. Jeden z chłopców oddaje Marii pracę z rysunkiem przypominającym zdarzenie z lasu sprzed kilkudziesięciu lat. Maria jest zaniepokojona tym faktem, lecz nie chce naciskać na ucznia. Wszystko się komplikuje gdy chłopiec, który był autorem rysunku zostaje znaleziony powieszony na gałęzi w pobliskim parku. Wszystko wskazuje na samobójstwo, ale Maria ma wątpliwości. Kolejne śmierci młodych ludzi rozpętują lawinę zdarzeń a Maria będzie musiała zmierzyć się z demonami przeszłości.
Kiedy zobaczyłam "Łaskę" w zapowiedziach od razu czułam, że może to być czytelniczy strzał w dziesiątkę. Chociaż jest to lektura dość specyficzna, to jestem przekonana, że znajdzie spore grono fanów. Książkę można zaliczyć do gatunku thrillera. Przeskoki czasowe pomiędzy przeszłością a teraźniejszością powodują, że czytelnik ma zapewniony doskonały wgląd w wydarzenia jakie miały wpływ na główną bohaterkę. Maria, bo to o niej mowa, to kobieta, która skrywa w zakamarkach umysłu swoją mroczną przeszłość. To, co wydarzyło się podczas jej zniknięcia w lesie jest tak głęboko schowane w jej głowie, że Maria nie jest w stanie jasno odpowiedzieć na pytanie co się wtedy wydarzyło.
Autorka poza wątkiem kryminalnym, oraz ciekawą fabułą, pełną tajemnic i atmosfery strachu ukazała także schemat wypierania tragicznych wspomnień. Ludzki umysł jest tak skonstruowany, że w przypadkach kryzysowych potrafi "zapomnieć" o traumatycznych zdarzeniach. Łaska zapomnienia, to stan, który ma pomóc wykreowanej przez autorkę bohaterce w codziennym życiu i normalnym funkcjonowaniu.
"Łaska" jest książką, która wprowadza czytelnika w mroczne czasy PRL-u, gdzie tajemnice nawarstwiają się z każdą przewróconą kartką a atmosfera gęstnieje coraz bardziej, im bliżej do końca.
Polecam Wam kryminał Anny Kańtoch, tym bardziej jeśli lubicie wielowątkowe historie wywołujące dreszcze emocji. Jestem pewna, że wciągniecie się w historię Marii z wypiekami na twarzy, tak jak ja. "Łaska" to pozycja godna uwagi, pełna zwrotów akcji, ciekawych bohaterów i zaskakującego zakończenia. Nie ma mowy o nudzie!
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czarne!
Moja ocena: 5/6
Subskrybuj:
Posty (Atom)