piątek, 19 sierpnia 2016

39. Simon Beckett "Zimne ognie"




Pragnienie dziecka prędzej czy później dopada prawie każdą kobietę. Niestety, współczesne realia są dość bolesne w tej kwestii, dużo par starających się o potomka napotyka w tym temacie sporo problemów. Co jeśli kobieta pragnie zajść w ciążę a nie ma partnera? Jeśli dodatkowo nie chce angażować się w żaden związek, a dziecko chce wychować absolutnie sama? Brzmi nierozsądnie, nierealnie? Z takim problemem przyjdzie zmierzyć się bohaterce najnowszej książki Simona Becketta pt. "Zimne ognie".

Kate to typowa londyńska singielka, ostatnio rozstała się z chłopakiem a jej najbliższą przyjaciółką jest Lucy i jej rodzina. W wolnych chwilach Kate lubi zajmować się dziećmi Lucy i właśnie podczas takich chwil uświadamia sobie, że bardzo pragnie zostać matką. Na horyzoncie nie pojawia się jednak żaden odpowiedni kandydat na męża, a tym bardziej na ojca dziecka. Zdesperowana Kate decyduje się na sztuczne zapłodnienie w klinice. Warunki, jakie stawia szpital nie do końca jej odpowiadają, dlatego w końcu znajduje sama "ochotnika". Niby wszystko ustalone, ale czy na pewno wszystko pójdzie zgodnie z jej planem? Czy nowo poznany mężczyzna faktycznie okaże się tym, za kogo się podaje?

Kolejny na moim czytelniczym koncie thriller psychologiczny. I dobrze, bo wygląda na to, że bardzo udany.  Simon Beckett stworzył historię, która co prawda pomału się rozkręca, ale jak już wpadnie w swój rytm to nie zwalnia do samego końca. Przyznaję, że przez pierwsze kilkadziesiąt stron zastanawiałam się, kiedy wreszcie akcja nabierze tempa, bo czytało mi się średnio. Niby temat ciekawy, niby byłam zaintrygowana, ale brakowało czegoś mocniejszego, szybszej akcji serca, poczucia zagrożenia i strachu.  Na szczęście nie zraziłam się tym początkowym zastojem akcji, bo potem było już tylko lepiej. Bohaterowie stworzeni przez autora wciągają w świat swoich problemów i rozterek, powodują, że czytelnik jest ciekawy dalszego ciągu zdarzeń i finału całej sytuacji. Dodatkowo postacie są ciekawie przedstawione, a fabuła mocno intryguje, przez co mamy zapewnione mocne wrażenia podczas lektury.

Jestem zadowolona i książkę polecam, to ciekawy i powodujący wypieki na twarzy thriller psychologiczny, w którym nic nie jest czarno białe, a tym samym przewidywalne. Gwarantuję, że Simon Beckett nie raz zaskoczy Was zwrotem akcji i swoją pomysłowością. A ja chętnie zapoznam się z jego poprzednimi książkami. Jestem ciekawa Waszych wrażeń!

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca!





Moja ocena: 5/6

środa, 3 sierpnia 2016

38. Magda Stachula "Idealna"



Jeden mail z Wydawnictwa Znak wystarczył, żebym poczuła się mocno zaintrygowana. Założyłam się z panią od promocji, że jeśli książka nie przypadnie mi do gustu, ona wyśle mi tabliczkę czekolady, za to, że poświęciłam swój czas na przeczytanie debiutu Magdy Stachuli, W nosie mam czekoladę, bo na półce mam książkę z gatunku który uwielbiam, z niesamowitą fabułą i zaskakującym zakończeniem.  Tadam, tadam! Moi drodzy, przedstawiam Wam idealną "Idealną"!

Anita marzy o dziecku. Wraz z mężem od dłuższego czasu bezskutecznie próbują powiększyć swoją rodzinę, tracąc przy tym wszelki romantyzm i czułość. Ich małżeństwo zaczyna się sypać, mąż ucieka w pracę, a Anita chcąc zabić nudę zajmuje się podglądaniem ludzi przez kamerki miejskiego monitoringu. Ot tak sobie, patrzy na przechodniów, wsiada z nimi do tramwaju i przenosi się w inne miejsce. Szczególnie upodobała sobie Pragę i pewną linię tramwajową, gdzie jeździ niemal codziennie specyficzna para. Obserwowanie ich daje Anicie ukojenie i odskocznię od problemów w małżeństwie. Jednak jest coś, co nie daje jej spokoju. W ubraniach Anity pojawia się sukienka, której nigdy sobie nie kupiła, a w torebce znajduje się szminka w kolorze, którego Anita nie lubi. Kto się tak bezczelnie z nią bawi? Czy zaczyna tracić zmysły, czy jest ktoś, kto jej zagraża?

Thriller psychologiczny jakiego jeszcze nie czytałam. Wiem, wiem...ja ogólnie lubię ten gatunek, ale "Idealna" nie jest kolejnym dreszczowcem, jakich wiele na księgarnianych półkach. To skomplikowana i naładowana emocjami opowieść o kobiecie dążącej do bycia matką, o zdradzie, o traumie z przeszłości i nienasyconej żądzy zemsty. Fenomenalnie poprowadzona intryga, rewelacyjne przedstawienie postaci i świetne połączenie wątków. Brawo dla autorki, taki debiut zdarza się wyjątkowo rzadko i należy go promować w każdy możliwy sposób.
Dość sceptycznie podeszłam do zakładu o którym pisałam we wstępie. Teraz muszę przyznać, że to będzie jedna z najwyżej ocenionych przeze mnie książek 2016 roku. Stachula zasłużyła na najwyższą notę, bo to co się działo ze mną podczas czytania jest nie do opisania. Ja nie byłam wstanie oderwać się od pochłaniania "Idealnej", wierzcie lub nie, ale zaczęłam czytam przed 21.00 a skończyłam tuż przed 2.00 w nocy. Doprawdy nie pamiętam kiedy ostatni raz tak wciągnęła mnie jakakolwiek książka.
Nie pytajcie czy warto, pędźcie do księgarni, bo jeśli tylko lubicie thrillery to czeka Was jeden z najlepszych, jakie czytaliście. Wypieki na twarzy gwarantowane!

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova!
Moja ocena: +6/6

środa, 27 lipca 2016

37. Claire Douglas "Siostry"



Mój ulubiony gatunek, interesujący opis plus przepiękna okładka i...przepadałam. Od samego początku, gdy tylko zobaczyłam tę książkę w zapowiedziach, wiedziałam, że muszę ją mieć. Czasem tak mam, że intuicyjnie czuję z którą książką się "zaprzyjaźnię", a która będzie totalną klapą. Powieść Claire Douglas to jeden z najciekawszych thrillerów jakie czytałam. Wciąga i intryguje niemal tak samo jak "Kwiaty na poddaszu" V.C. Andrews!

Abi jest załamana po śmierci swojej siostry bliźniaczki. Obwinia siebie o nieszczęśliwy wypadek, wszędzie widzi twarz ukochanej Lucy. Wspomnienia bolesnej przeszłości ciągną się za nią, utrudniając normalne funkcjonowanie.
Gdy poznaje Beatrice wszystko zaczyna się układać. Bea jest bardzo podobna do Lucy, w dodatku stara się bezinteresownie pomóc . Zaprasza Abi do swojego domu, gdzie przedstawia swojego brata bliźniaka. Ben w mgnieniu oka przypada Abi do gustu i zaczyna ich łączyć coraz mocniejsze uczucie. Gdy Abi wprowadza się do Bena i Beatrice, w ich wspólnym domu zaczynają dziać się dziwne rzeczy.

Miłość bliźniąt została już poruszana w literaturze nie jeden raz. Nie od dziś wiadomo, że więź łącząca takie rodzeństwo jest wyjątkowa i niepowtarzalna. Claire Douglas w swojej powieści znów ukazała jak bardzo mocno tęskni się za bliźniakiem, który odszedł. Bohaterzy jej książki to młodzi ludzie po przejściach. "Siostry" to nie jest lekka książka dla młodzieży, to skomplikowany thriller psychologiczny, pełen intryg, kłamstw i tajemnic rodzinnych. Nie bez powodu przywołałam we wstępie słynne "Kwiaty na poddaszu", nie chcąc spamować, nie zdradzę nic więcej z treści, ale mogę napisać, że Douglas wciąga w wir tajemnic swoich bohaterów podobnie jak Andrews w swoich sagach o Dollangangerach.

Brawo dla Wydawcy za piękną i intrygującą okładkę, bo to dzięki niej właśnie zwróciłam uwagę na tytuł i opis. Teraz, kiedy jestem już kilka dni po lekturze mogę śmiało stwierdzić, że okładka z tytułem nieco namieszała mi w głowie. Gdy znam finał książki, wiem też jak mogę i jak powinnam zrozumieć dwie pary butów na okładce. Jak przeczytacie, będziecie dokładnie wiedzieć o co mi chodzi, w każdym razie, nie dajcie się zwieść tytułowi.

"Siostry" to thriller taki, jak lubię. Młodzi ludzie z bagażem doświadczeń, tajemnice rodzinne, zakazane związki i szczypta miłości pomiędzy, to zapowiedź udanej lektury. Czytałam z wypiekami na twarzy, kolejno przerzucając kartki by dowiedzieć się jak się skończy cała historia. Od dawna nie czytałam książki, która jednocześnie tak mnie wciągnęła i w której do samego końca nie wiedziałam kto jest tym dobrym, a kto złym. Autorka tak sprytnie mną manipulowała, że niczego nie byłam do końca pewna. Zakończenie zaskoczyło mnie i jednocześnie pozostawiło nutkę niepewności i ochoty na więcej. Warto było spędzić z "Siostrami" dwa popołudnia. Serdecznie polecam!

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu W.A.B.!

Moja ocena: +5/6

środa, 20 lipca 2016

36. Małgorzata Falkowska "Mąż potrzebny na już" / przedremierowo/ patronat medialny




 Premiera: 22.07.2016
Wydawnictwo: Videograf


Czy można znaleźć miłość na zawołanie? A może wystarczy tylko
dokładnie rozejrzeć się wokół, bo idealny kandydat jest na wyciągnięcie
ręki? „Mąż potrzebny na już” to kapitalna powieść o poszukiwaniu drugiej
połówki,  przepełniona humorem i bogata w nieoczekiwane zwroty akcji.
Swoją debiutancką książką Gosia Falkowska podbiła moje serce, a ja
jestem pewna, że i Wy będziecie tarzać się ze śmiechu, oczarowani Berką
i jej noworocznymi postanowieniami.

Tak to już bywa z tymi postanowieniami. Zazwyczaj czekamy do Nowego roku, lub chociaż do poniedziałku, żeby obiecywać sobie, że schudniemy, przestaniemy palić papierosy a nawet, że...znajdziemy męża w rok. Czy to proste zadanie? Chyba nie!
Bernadetta, zwana Berką, spędza Sylwestra wraz ze swoimi przyjaciółkami. Jak co roku, każda z nich ma przygotowane swoje noworoczne postanowienie. Ta, która wytrwa i obietnicy dotrzyma, wygra dość sporą sumę pieniędzy. Gra warta świeczki, więc każda z przyjaciółek wysoko sobie stawia poprzeczkę.
Jolka pragnie zostać trenerem personalnym, Marietta dyrektorem projektowym, Zośce marzy się obrona tytułu magistra, Monice przydałoby się prawo jazdy, a Baśka marzy o wyprowadzce od rodziców. No i Berka...postanawia wyjść za mąż w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy. Nierealne? Dlaczego nie? Będzie ciężko, ale też bardzo zabawnie!

Wydawca promuję książkę słowami "lekka komedia romantyczna", a ja dziś mogę napisać, że jestem oczarowana historią  Falkowskiej. Kiedy Gosia pisała mi, że pisze książkę, nie spodziewałam się, że aż tak podbije ona moje serce. Komedie bowiem rzadko przypadają mi do gustu, zazwyczaj sięgam po thrillery czy obyczajówki o trudnej tematyce. "Mąż potrzebny na już" to opowieść, której się nie czyta, ją się pochłania w ekspresowym tempie z wypiekami na twarzy. To niesamowicie wciągająca historia z barwnymi bohaterami i bardzo zabawnymi dialogami. Dziewczyny, które stworzyła autorka są roztrzepane, pakują się w liczne kłopoty i zabawne epizody, ale są postaciami z krwi i kości, a cała fabuła tak opisana, że spokojnie można zrobić z niej świetny film. Każda czytelniczka (bo zakładam, że większość czytających to kobiety) odnajdzie coś dla siebie. Napiszę więcej: ta historia mogła zdarzyć się naprawdę. Mało tego, wielokrotnie rozmawiałam a Gosią i wiem, że część sytuacji ma swoje odzwierciedlenie w życiu autorki. Czy potrzeba większej zachęty?

Małgosia Falkowska udowodniła, że debiutancka powieść może być tak samo udana, jak ta napisana przez bardzo doświadczonego autora. Nic, dosłownie nic tej książce nie brakuje. Absolutnie nie widać tej "pierwszości" w pisaniu, jestem dumna, że mogę patronować tak wyjątkowej i dojrzałej książce. Podobało mi się wiele rzeczy, od przesympatycznych bohaterek, po inteligentne dialogi, wpleciony w dużej dawce humor, aż po zaskakujące zakończenie. Autorka poza tym, że stworzyła komedię, która świetnie spełnia swoją rozrywkową rolę, pokazała  też czytelnikom  swój przekaz. Gosia zachęciła, by w poszukiwaniu miłości  otworzyć szeroko oczy, nie skupiać się tylko na marzeniach, ale konsekwentnie je realizować. Na przykładzie Berki ukazała, że możemy wiele osiągnąć, jeśli tylko mocno tego chcemy. Marzenia to początek sukcesu! A miłość? No cóż...czasem jest na wyciągnięcie ręki.

Pozytywna i emanująca ciepłej opowieść o poszukiwaniu miłości spodoba się kobietom w każdym wieku. Dostarcza emocji, trochę wzrusza a już na pewno wywołuje uśmiech na twarzy. "Mąż potrzebny na już" czyta się z prawdziwą przyjemnością, zachęcam do zapisania jej na listę książek koniecznych do kupienia. Z niecierpliwością czekam, na kolejną książkę Gosi, a od siebie dziś jej gratuluję. Napisałaś bestseller, kochana!

Za możliwość przedpremierowego czytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Videograf, a Gosi Falkowskiej  składam ogromne podziękowania za to, że tak zawzięcie walczyła o mój patronat! Jestem z Was dumna!



 Moja ocena: 6/6

czwartek, 30 czerwca 2016

35. Charlotte Link "Złudzenie"

#matrasrecenzje


Każdy, kto chociaż w niewielkim stopniu lubi sięgać po kryminały, zna nazwisko Charlotte Link. Ta niemiecka pisarka wydała do tej pory już kilkanaście książek, a ja wstydzę się przyznać, że „Złudzenie” to mój debiut. Jak się zresztą okazało, całkiem udany, dlatego z chęcią już dziś rozejrzę się za kolejnymi tytułami.

Peter Simon podczas podróży do Prowansji znika bez śladu. Jego żona Laura odchodzi od zmysłów, bo dotąd niczego niepokojącego nie zauważyła w zachowaniu męża.  Kochający swoją rodzinę przedsiębiorca, dotychczas dobrze wywiązywał się z roli męża i ojca. Laura  rozpaczliwie szuka jakiegokolwiek śladu męża, a to co odkrywa stawia go w zupełnie innym świetle. Peter jednak nie był do końca szczery z żoną, a zatajone fakty  mogą zaburzyć spokój i bezpieczeństwo jego rodziny.

„A więc tak to jest, kiedy świat wali się człowiekowi na głowę. Wszystko dzieje się właściwie bezgłośnie, nie ma żadnych grzmotów, a przecież zawsze myślała, że koniec  świata musi być głośny. Jak trzęsienie ziemi, podczas którego wszystko z łoskotem wali się w gruzy.”

Lubię takie tematy, lubię zasiane ziarno niepewności w fabule, skomplikowane relacje rodzinne i tajemnice, które autor stopniowo wyjawia. Początek książki jest naprawdę obiecujący, młoda żona szuka zaginionego w podróży męża, powoli  odkrywa, że nie był tym, za kogo się podawał a jej samej grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Brzmi nieźle, prawda?  Charlotte Link już na samym wstępie zadbała, by czytelnik nie mógł odłożyć książki na bok, lecz zatracił się w niej na całego.  W miarę przewracania stron, czułam coraz większe pragnienie, by poznać prawdę o Peterze Simonie. Był jednak takie moment, kiedy fabuła troszkę ostygła z emocji i zaczęła mi się dłużyć. Na szczęście uczucie nudy szybko zniknęło i znów wróciła mi ochota na „ciąg dalszy”. Było warto, bo akcja nabrał tempa i nie zwolniła aż do samego zakończenia. Końcówka nie zaskoczyła mnie, bo od mniej więcej połowy domyślałam się kto kim jest, ale nie odebrało mi to przyjemności czytania. Osobiście wyżej punktuję książki, których zakończenie wbija mnie w fotel, a tym razem po prostu odgadłam cały finał. Czasem lubię, gdy wszystko jest wyjaśnione a akcja zgrabnie doprowadzona do końca i tu należy się ukłon dla pani Link. Wszystko tak jak należy, bez niedomówień, czy domysłów. Nie mam niestety porównania do pozostałych tytułów z kolekcji  Link, więc nie odniosę się do tego, czy „Złudzenie” jest lepsze, czy gorsze. Dla mnie jest dobrym thrillerem, na który tego lata zdecydowanie warto zwrócić uwagę.

Podobała mi się przygoda z twórczością Charlotte Link, chociaż o zachwycie nie ma mowy. To jest bardzo dobry thriller, ale brakowało mi zaskoczenia za strony autorki. Niewątpliwie sięgnę z prawdziwą przyjemnością po inne jej tytuły.  A nóż spodobają mi się jeszcze bardziej?

Książkę można kupić tu:

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Księgarni Matras!
http://www.matras.pl/
Moja ocena: +4/6

środa, 29 czerwca 2016

34. Agnieszka Walczak-Chojecka "Nie czas na miłość"







Tematyka wojenna w literaturze nigdy mnie nie pociągała, tym razem jednak dałam się skusić. Już od dawna miałam ochotę na tę książkę, ale kiedy Wydawnictwo Filia zaproponowało mi ją do recenzji, nie wahałam się ani chwili. Dziś jestem już jakiś czas po lekturze, ale nadal czuję i pamiętam wszystkie emocje, które towarzyszyły mi czytaniu. Agnieszka Walczak-Chojecka może być naprawdę dumna, bo stworzyła przepiękną historię miłosną z wojną bałkańską w tle.


Chorwatka Jasmina i Serb Dragan, teoretycznie łączące ich uczucie nigdy nie powinno ujrzeć światła dziennego, praktycznie - na miłość przecież nie ma lekarstwa. Ojciec dziewczyny próbuje odciągnąć ją od tego uczucia, a matka Dragana podstępem chce zmusić syna do powrotu do Polski. Młodzi jednak za wszelką cenę chcą być razem, uciekają w świat teatru, gdzie każde z nich ma do odegrania swoją rolę. Tymczasem w Sarajewie powoli wybuch wojna, która z czasem przenosi się na całe Bałkany. Nie jest to dobry czas na miłość, lecz może dzięki niesprzyjającym warunkom okaże się bardziej trwała?

Najnowsza powieść Agnieszki Walczak-Chojeckiej jest barwnie napisaną historią miłosną z wojną w tle. Jestem pd wrażeniem ogromu pracy, jaki autorka włożyła w napisanie tej książki. Opisy wojny, portrety psychologiczne bohaterów, wydarzenia, które miały wpływ na dalsze losy bohaterów, to wszystko idealnie ze sobą zostało połączone i przedstawione czytelnikowi. Widać, że pani Agnieszka włożyła dużo serca w napisanie tej książki i muszę przyznać, że mnie tym "kupiła". A jak wiecie, ja nie odnajduje się w temacie wojen, jednak "Nie czas na miłość" to przede wszystkim opowieść o wielkiej miłości, która potrafi przezwyciężyć trudy konfliktu zbrojnego i niechęci rodziny. Jasmina i Dragan to bohaterowie, którzy zasługują na uwagę, pokazują, że zawsze należy mieć nadzieję i nigdy się nie poddawać. Wojna nie raz już rozdzielała kochanków i trzeba wiele samozaparcia by wyjść z tej sytuacji obronną ręką. Czy im się uda?

Autorka w piękny i niezwykle emocjonalny sposób opisała nie tylko miłość dwojga ludzi, ale też sytuacje na Bałkanach oraz Warszawę w latach 90-tych. Pani Agnieszka ukazała także stolicę Polski w okresie, gdy z rozmachem otwierała się na Zachód. Realistyczne opisy które stworzyła potrafią przenieść czytelnika lata wstecz, by doświadczyć emocji, które towarzyszyły tamtym czasom. Barwny język dodaje książce "smaczku" i sprawia, że czytanie jej to prawdziwa przyjemność. Niecierpliwie czekam na kolejny tom Sagi Bałkańskiej!

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Filia!

Moja ocena : 5/6

wtorek, 21 czerwca 2016

33. Natasza Socha "Hormonia"





Natasza Socha znów zaskakuje swoją powieścią, rozbawia do łez, ale jednocześnie ukazuje prawdziwą stronę relacji matka- córka. Tym razem, w swej "Hormonii"  udowadnia, że nigdy nie jest za późno, by wyrwać się spod skrzydeł swoich toksycznych rodziców i zacząć życie na własny rachunek. Macie ochotę na potężną dawkę śmiechu i milion emocji?

Kalina na 46 lat i ciągle żyje pod presją Konstancji- swojej matki. Wszystko co robi, musi podobać się mamie, nawet długość czy kolor włosów, które nosi. Konstancja wchodzi z butami w życie córki, tak bardzo, że Kalina nie ma możliwości spróbować, jak to jest mieć swoje zdanie. Całej tej chorej sytuacji z boku przygląda się Kira- córka Kaliny. Dziewczyna mimo wszystko jest wplątana w sytuację, która wydaje się z góry przegrana, do czasu...aż Kalina odpisuje na pewien anons z gazety. Korzystając z okazji Kalina wyrusza w podróż z pewnym obcym facetem, by udowodnić całemu światu, a przede wszystkim mamie, że doskonale potrafi zająć się sama sobą, a może przy okazji odnajdzie miłość i swoje miejsce na ziemi?

Chyba nic nowego co do twórczości Nataszy nie mogę napisać. Uwielbiam całym sercem wszystkie jej książki i tak naprawdę to nie było takiej, którą mogłabym ocenić źle. Za każdym razem, gdy sięgam po nową powieść Sochy myślę sobie "Ha! Tym razem na pewno mnie nie zaskoczy"...i za każdym razem się mylę. Jej pióro jest tak lekkie a historie, które opisuje tak świeże i zaczerpnięte z życia, że nie sposób ich nie kochać.
"Hormonia" to lekka i niebanalna opowieść o losach trzech kobiet. Konstancja, Kalina i Kira to bohaterki wyraziste, które dostarczają czytelnikowi mnóstwa emocji. Konstancja to typ kobiety władczej i despotycznej, niestety takie kobiety istnieją naprawdę i skutecznie podcinają skrzydła swoim dzieciom. Nie ma niczego gorszego, od narzucania swojego zdania osobie, którą się kocha. Autorka w bardzo przyjemny i zabawny sposób ukazała problem toksycznej miłości matki do dziecka, takiej, która daje więcej szkody niż pożytku. Kalina na szczęście małymi kroczkami odważyła się przejść na drugą stronę barykady i w odpowiednim momencie powiedzieć głośno "nie". Co z tego wyniknie? Musicie dowiedzieć się sami, chociaż będzie to trudne, bo Natasza zakończyła książkę z wieloma znakami zapytania.
Ech...zła jestem. Jak to tak skończyć? w takim momencie, gdy jeszcze nic nie wyjaśnione? Koniecznie chcę znać dalszy ciąg tej zabawnej historii. Cóż, muszę czekać na kolejny tom.

Wspaniała,wciągająca, mądra i z dużym poczuciem humoru. Tak mogę w skrócie opisać "Hormonię", którą Wam bardzo polecam! Jeśli szukacie czegoś lekkiego na lato, a jednocześnie nie oklepanego i schematycznego to jest to strzał w dziesiątkę. Nie zabraknie wypieków na twarzy podczas czytania i mnóstwa śmiechu. Zresztą, czy ja kogoś muszę namawiać do czytania Nataszy???

Za egzemplarz bardzo dziękuję Autorce i Wydawnictwu Pascal!

Moja ocena: +5/6